Hakerzy atakują japoński sektor zbrojeniowy

Próbowano ukraść informacje na temat niszczycieli, okrętów podwodnych, reaktorów atomowych oraz systemów naprowadzania rakiet.

Przedstawiciele największego japońskiego producenta broni - firmy Mitsubishi Heavy Industries - przyznali, że na ich komputery i serwery wgrano potencjalnie niebezpieczne oprogramowanie. W sumie zarażono nim 45 serwerów i 38 komputerów osobistych. Wykryto na nich ponad osiem różnego rodzaju wirusów. Japoński przemysł zbrojeniowy padł ofiarą takiego typu ataku po raz pierwszy w swojej historii. Jak twierdzi MHI, hakerzy próbowali ukraść dane metodą phishingu.

Prawdopodobnie nie udało im się jednak zdobyć żadnych cennych informacji. Mimo to, japońskie Ministersto Obrony kazało przeprowadzić dochodzenie w tej sprawie. Jego wyniki mają być znane pod koniec tego miesiąca.

Do tej pory nie wskazano jeszcze osób, które mogą stać za atakiem. Jedna z japońskich gazet twierdzi jednak, że mogą za nimi być chińscy hakerzy pracujący dla tamtejszego rządu. Na to oskarżenie szybko zareagował tamtejszy minister spraw zagranicznych (Hong Lei), który powiedział, że jego kraj nie ma nic wspólnego z atakiem. Jego zdaniem, tego typu oskarżenia nie służą promocji międzynarodowej współpracy w zakresie bezpieczeństwa Internetu.

Przy okazji ujawniono również, że inna firma - IHI - od ponad miesiąca otrzymuje wiadomości email zawierające wirusy. Producent części do silników wykorzystywanych w samolotach myśliwskich twierdzi jednak, że hakerom nie udało się zainfekować jego komputerów.

W przypadku Mitsubishi Heavy Industries, na celowniku hakerów znalazły się zakłady w Kobe, Nagasaki i Nagoi. Zajmują się one produkcją niszczycieli, okrętów podwodnych, systemów naprowadzania do pocisków rakietowych i części wykorzystywanych przy budowie reaktorów atomowych.

Smaku całej sprawie dodaje fakt, iż MHI nie powiadomiło japońskiego Ministerstwa Obrony o ataku, choć jest do tego zobowiązane. O włamaniu napisały dopiero tamtejsze media.

[za: BBC]

Więcej o: