Kłopoty z innowacją - co się dzieje z USA?

Czy żyjemy w czasach, w których ważnych, dużych projektów nie da się zrealizować?

Człowiek orkiestra - pisarz, felietonista i były doradca w firmie Blue Origin - Neal Stephenson,  zastanawia się czy ludzkość weszła w czasy, w których rozwój naukowy wyhamuje, a duże projekty nie będą realizowane. Czasy, w których innowacyjne pomysły nie mają żadnego znaczenia w zestawieniu z kwartalnymi wynikami finansowymi dużych firm, które szybko muszą wyjść "na plus".

Stephenson wspomina swoich rodziców i dziadków, którzy byli świadkami wynalezienia, upowszechnienia się samolotu, samochodu czy komputerów. Sam przytacza zaś lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku, kiedy USA i Związek Radziecki rywalizowały w kosmicznym wyścigu. Jego zdaniem, naukowcy obecnie nie są w stanie zrealizować dużych, znaczących projektów naukowych, które zrewolucjonizują nasze życie. Dlaczego tak się dzieje?

Z kilku powiązanych ze sobą powodów:

- Duże firmy, menedżerowie nie chcą ryzykować. Nawet jeśli na dłuższą metę jakiś pomysł może stać się przełomem w jakiejś dziedzinie, to jakiekolwiek ryzyko związane z wprowadzeniem go w życie sprawia, że wybierane są inne, przynoszące szybką korzyść -  opłacalne w podsumowaniu najbliższego kwartału finansowego.

- Z nikim się nie ścigamy. Rywalizacja między USA i Związkiem Radzieckim wpłynęła na tempo rozwoju programu kosmicznego. Dziś potęgi już się ze sobą nie ścigają, a tym samym szybkość opracowywania przełomowych wynalazków spadła.

- Koncentrujemy się na coraz bardziej wyszukanych, szczegółowych pomysłach, a jednocześnie pracuje nad nimi coraz większa liczba naukowców i inżynierów. Zarządzanie pracą ludzi rozsianych po całym świecie, komunikacja między nimi staje się coraz bardziej skomplikowana, a jednocześnie próbujemy to robić za pomocą coraz prostszych środków - chociażby prezentacji w PowerPoincie. Stephenson twierdzi, że taka praca wygląda jak kierowanie współczesną ekonomią z Politbiura.

- Skupiliśmy się na ulepszaniu już istniejących wynalazków. Odchudzamy je, modyfikujemy, sprawiamy, że są szybsze i mniej zawodne. Wykonywanie przełomowych skoków zostało zastąpione wykonywaniem malutkich kroczków z powodu nastawienia na szybki, widoczny zysk.

Czy to koniec?

Takie czynniki, metody pracy sprawiać mają, że dziś trudno o przełomowe wynalazki. Czy jednak można się zgodzić z tym, co pisze Stephenson? Moim zdaniem, nie do końca. Postaram się jednak krótko omówić poszczególne tezy stawiane przez Amerykanina.

W pierwszym punkcie, Stephenson ma moim zdaniem jedynie odrobinę racji. Firmy rzeczywiście nie chcą ryzykować, wydawać wielkich pieniędzy na projekty, które mogą się okazać niewypałem. Czy może to jednak dziwić w czasach kryzysu, miesiącach, gdy nawet najwięksi "gracze" na rynku kończą kolejne kwartały na minusie? Raczej nie.

Trzeba jednak pamiętać, że wciąż przeznacza się środki na takie ambitne projekty jak komercyjne loty w kosmos (Virgin Galagtic) czy badanie najgłębszych miejsc oceanów (znów Virgin, ale tym razem Oceanic). Oryginalnymi pomysłami na kolejne lata chwali się także chociażby IBM. W jego przypadku można już mówić o ryzyku. Firma wydaje pieniądze na sensowne pomysły, które mimo chęci, mogą nie podbić rynku w najbliższym czasie.

Nie jest prawdą, że z nikim się nie ścigamy. Ścigamy się, ale rolę państw w pewnym stopniu przejmują dziś wielkie korporacje. To one biorą udział w technologicznym wyścigu zbrojeń. Znakomitym przykładem jest tu chociażby to, co dzieje się na rynku procesorów czy układów graficznych. AMD, Intel i Nvidia co parę miesięcy prezentują kolejne, jeszcze szybsze i jeszcze mocniejsze rozwiązania.

Czasem można narzekać, że nie nadążamy z kupowaniem, wymianą wszystkich tych nowości. Warto jednak pamiętać, że dzięki takim działaniom wielkich firm, prawdopodobnie już wkrótce skorzystamy z urządzeń takich jak Samsung Galaxy S III lub HTC Edge.

Ze Stephensonem zgadzam się w przypadku trzeciej tezy. Ale tylko częściowo. Rzeczywiście koncentrujemy się na coraz bardziej wyszukanych pomysłach, nad którymi pracują coraz większe zespoły naukowców. To jest jednak cena, jaką płacimy za postęp. Czasy wielkich odkrywców, genialnych naukowców-samotników prawdopodobnie bezpowrotnie minęły. Dziś, opracowanie czegoś przełomowego jest praktycznie niemożliwe w pojedynkę. A komunikacja? Wszystko zależy od tego jak jest zorganizowana. Nawet prezentacja w PowerPoincie może być przydatna jeśli spełnia funkcję informacyjną - jej odbiorcy rozumieją o co w niej chodzi.

A czy skupiliśmy się jedynie na ulepszaniu już istniejących wynalazków. Częściowo tak, ale tylko częściowo. Moim zdaniem ekonomia wymusza na firmach tworzenie sprzętu właśnie w taki sposób. Dostajemy telefon X, by za pół roku dowiedzieć się, że do sprzedaży trafi X z dwom rdzeniami i większą ilością pamięci, albo po prostu mniejsza i lżejsza wersja tego sprzętu. Jako konsumentom może się nam to nie podobać. Jeśli jednak pozwala firmom wyjść na plus, finansować wszystkie działy pracujące nad kolejnymi wersjami i coraz nowszymi modelami urządzeń, to osobiście nie mam nic przeciwko takiemu podejściu.

Pamiętajmy też o poprzedniej tezie autora. Nad tymi gadżetami, wynalazkami pracuje masa ludzi. Ekspertów w zasadzie, którzy nie robią tego za darmo. Może więc powinniśmy ze spokojem przyjąć, że żyjemy w takich realiach i w tej materii nieprędko coś się zmieni.

A przełomowe wynalazki i technologiczne ciekawostki? Piszemy o nich w zasadzie codziennie na łamach Technologii. Oglądaliśmy prototypowe płaszcze niewidzialności i lewitujące przedmioty. Pomimo cięć budżetowych wciąż badamy planety znajdujące się w naszym Układzie Słonecznym i wiążemy z nimi coraz bardziej ambitne plany. Pracuje CERN, otworzyła oczy ALMA. Takie przykłady można mnożyć i mnożyć. Czy rzeczywiście jest więc tak źle, jak twierdzi Stephenson?

Ciekawi nas, co czytelnicy Technologii myślą o tezach przedstawionych przez Stephensona. Epoka wielkich wynalazków się skończyła czy po prostu mniej szokują nas różne ciekawostki?

Zachęcamy do spisywania waszych przemyśleń na ten temat na łamach naszego forum.

[za: Worldpolicy.org]

Więcej o:
Komentarze (1)
Kłopoty z innowacją - co się dzieje z USA?
Zaloguj się
  • xaliemorph

    0

    Gdyby zastosować dzisiejszą wizję i skłonność do ryzyka w imię rozwoju technologicznego ludzkości, do czasów historycznych i prehistorycznych to nadal byśmy siedzieli w Afryce i nawalali się patykami bo przecież wędrówka na inne kontynenty byłaby zbyt ryzykowna, wydobywanie rudy byłoby zbyt ryzykowne, budowanie pieca do wytopu brązu byłoby zbyt ryzykowne, rolnictwo byłoby zbyt ryzykowne bo grozi nam klęska nieurodzaju następnego roku, etc. i tak dalej. To jest kwintesencja dzisiejszego rozwoju, niedorozwój.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX