Memotechnika: dzieci lubią misie, misie lubią dzieci

Miś Uszatek, Kubuś Puchatek, Miś Colargol... Przez lata te i inne misiowate postaci pracowały na dobrą reputację tych sympatycznych stworzeń. A potem przyszedł obrzydliwy, internetowy Pedobear, Miś-Pedofil, i wszystkie osiągnięcia pracy u podstaw diabli wzięli.

"I o ile sprzedawcy gadżetów z jego wizerunkiem nie widzą w tym niczego złego, psychologowie i obrońcy praw dzieci podnoszą alarm", ostrzegał jakiś czas temu za Gazetą Krakowską portal Policyjni.pl. Chodziło o Pedobeara (powiedzmy, że na polski można to przetłumaczyć jako Miś-Pedofil, będę jednak trzymał się oryginalnej nazwy), który, "najczęściej pojawia się na różnych fotomontażach w kontekście seksualnym", cytując dalej wspomniany serwis. Fotomontażach z udziałem dzieci, dodałbym.

W artykule Policyjnych poszło o koszulki z Pedobearem sprzedawane w Internecie. Rzeczniczka fundacji Kid Protect Dagmara Jaklewicz stwierdziła, że "ewidentnie są to treści o charakterze pedofilskim. Apeluję do internautów, aby spotykając się z podobnymi treściami, zgłaszali je na stronie hotline.stoppedofilom.pl". Z kolei jeden z producentów takich t-shirtów bronił się mówiąc, iż "niedźwiadek gwałcący dzieci jest tworem komicznym".

To jak w końcu jest? Czy Pedobear to tajny, międzynarodowy symbol pedofilów czy skrzywiony emocjonalnie dowcip? Sprawdźmy.

Jak to zwykle z internetowymi memami bywa, początkowo Pedobear ani nie nazywał się Pedobear, ani nie miał niczego wspólnego z pedofilią. Nawet wyglądał inaczej. Nie był nawet kolorowym obrazkiem, a jedynie emotikoną wykonaną ze znaków ASCII:

Kuma, pierwowzór Pedobeara

Ten miś o nazwie "Kuma" (co po japońsku oznacza po prostu "niedźwiedź") po raz pierwszy pojawił się na początku 2003 roku na anonimowym, japońskim forum 2channel (które było, tak, to prawda, pierwowzorem dla słynnego 4chana). Pojawienie się go w wątku sygnalizowało, że jego autor jest trollem. Było ostrzeżeniem dla pozostałych użytkowników, "ten koleś zrobi wszystko, by zatrzymać waszą uwagę na sobie", mógł mówić Kuma.

Swoją prawdziwą tożsamość rzeczony miś zyskał jednak dopiero na 4chanie. Początkowo cały czas funkcjonował jako ostrzeżenie, "przyniesiony" na forum prawdopodobnie przez jednego z byłych użytkowników 2chana (kto i kiedy zmienił go z obrazka ASCII na normalny, tego do końca nie wiadomo). Jako że 4chan jest całkowicie anonimowy, zdarzało się, że pojawiała się tam dziecięca pornografia (CP - czyli Child Pornography - w języku internautów). Kumar wklejony w wątek był swoistym ostrzeżeniem przed nią dla pozostałych użytkowników.

Dokładnie nie wiadomo, kiedy miś zyskał imię Pedobear. W lutym 2005 roku wpis na jego temat pojawił się w słowniku "internetowej angielszczyzny" - Urban Dictionary. Został wtedy opisany jako znak używany przez pedofilów i wyrażający ich "najskrytsze marzenia".

Żeby było śmieszniej, na samym 4chanie Pedobear po raz pierwszy w jawnie pedofilski sposób (aczkolwiek całość była jedynie niewyrafinowanym dowcipem) wykorzystany został dopiero rok później, w tym, zarchiwizowanym na demotywatorze, wątku:

Pedobear na demotywatorze

Dalej już poszło z górki. To w końcu Internet. Sieć została dosłownie zalana obrazkami z Pedobearem, które w otwarty sposób naśmiewały się z pedofili, pedofilii i przesadnego strachu przed nią. Już tydzień temu, przy okazji opisywania memów z Jezusem, pisałem, że Internet nie zna tabu i nie lubi poprawności politycznej. Jeśli cały świat czegoś się boi, to sieć to wyśmieje. Na przykład w taki sposób:

Pedobear

Pedobear

Pedobear

(Tak, to Michael Jackson.)

Ciężko powiedzieć, skąd bierze się ekstremalna popularność Pedobeara, tak jak ciężko wytłumaczyć, dlaczego tak popularne są żarty o pedofilach (zapytajcie znajomych, założę się, że 3/4 z nich wie, czym różni się martwe dziecko od kamienia albo co trzeba ukryć, gdy widzi się na plaży dziecko). Idiotyzmem byłoby jednak zakładać, że każdy wykorzystujący wizerunek tego misia ma skłonności pedofilskie, tak jak idiotyzmem byłoby zakładać, że każda osoba opowiadająca rasistowski dowcip jest rasistą. To dość czarny i mało wyrafinowany humor, ale jednak humor.

Swego czasu nie przejęła się tym jednak telewizja FOX23, która jawnie ostrzegała rodziców przed osobami przebranymi za Pedobeara. A wszystko dlatego, że na konwencie komiksowym w San Diego pojawił się ktoś właśnie w takim stroju.

Gdybym był pedofilem i chciał czyhać na dzieci w przebraniu, to za co bym się przebrał, żeby nie zostać wykrytym? Za symbol pedofilii, no tak, to przecież oczywiste. Ech, mainstream... Podoba mi się też stwierdzenie, że "nigdy nie wiadomo, kto kryje się pod maską". Jeśli kiedyś będę miał dzieci, to nigdy nie zabiorę ich do Disneylandu. Tam to dopiero jest pod tym względem niebezpiecznie.

Swoją drogą, jeśli chodzi o Pedobeara w głównym nurcie, to i Polska ma na tym gruncie niemałe zasługi. Rzućcie okiem na ten obrazek:

Pedobear w Gazecie Olsztyńskiej

To fragment artykułu z Gazety Olsztyńskiej (czy, jak chcą anglojęzyczne media, The Gazety Olsztyńskiej, LOL) z 4 lutego 2010 roku na temat igrzysk olimpijskich w Vancouver. Skąd wziął się tam Pedobear? Otóż ten fotomontaż wykonał w lipcu 2009 roku bloger Michael Barrick, by wyśmiać design maskotek olimpijskich. Ktoś z rzeczonej gazety jednak nie doczytał, no i... tak wyszło.

Oto, do czego może doprowadzić nieznajomość internetowych memów.

Memotechnika: poznaj inne memy

O wsadzaniu różnych rzeczy w różne inne

O sowach, ulubionych zwierzętach internautów (po kotach, rzecz jasna)

O gościu, którego wszystko wkurza