Zynga grozi swoim pracownikom

Czołowy producent gier przeglądarkowych, Zynga, w czerwcu zapowiedział wejście na nowojorską giełdę papierów wartościowych. Mamy listopad i firmie wreszcie ma się udać zrealizować ten cel. Intensywne przygotowania trwają, nie brakuje też jednak problemów: między innymi kwestii akcji przyznanym pracownikom przed giełdowym debiutem.

Według raportu The Wall Street Journal, prezes Zyngi, Mark Pincus, wraz z innymi prominentnymi osobami uznał, że w zeszłym roku przydzielił swoim pracownikom zbyt dużo udziałów w firmie. Pincus obawia się, że po wkroczeniu firmy na giełdę niektórzy mogą zarobić na akcjach więcej niż wynosi ich wkład w rozwój Zyngi i odejść z jej szeregów. Z tego rodzaju sytuacją spotkało się już w 2004 roku Google, gdy jeden z pracowników firmy opuścił ją po debiucie na amerykańskiej giełdzie z akcjami wartymi 20 mln dolarów.

Szefowie Zyngi wskazują obecnie osoby, które powinny oddać część swych udziałów i stawiają im ultimatum - albo zastosują się do polecenia, albo zostaną zwolnieni. Dość radykalna polityka, prawda?

Więcej o: