Wykrywacz zepsutych lampek choinkowych. Bezprzewodowy! Z Polski

Idą święta, a wraz z nimi zakupy, gotowanie i choinka. Tak, nie można zapominać o drzewku. Solidnie obwieszone na pewno będzie się świetnie prezentować podczas wigilii. No chyba, że misternie zaplecione na nim lampki się nie włączą. Jak sprawdzić która żarówka temu winna?

Możemy spędzić kilka godzin przyglądając się żaróweczkom licząc, że znajdziemy tę jedyną. A co jeśli winę ponoszą dwie lub więcej? Możemy też oczywiście wybrać się sklepu i kupić kolejny już komplet lampek, który pewnie i tak zepsuje się do przyszłego roku.

Chyba dużo ciekawszym i wygodniejszym rozwiązaniem jest uprzednie zmontowanie wykrywacza spalonych żarówek, na którego pomysł wpadł użytkownik forum elektroda.pl - Adaś Niezgódka. Kwadrans z lutownicą, 10 złotych i po sprawie. Automacik szybko informuje która z żarówek jest uszkodzona. Lampek nawet nie trzeba zdejmować z choinki.

Urządzenie, jak pisze autor konstrukcji, składa się raptem z kilku niewielkich i niezbyt drogich elementów:

(...) składa się z dwóch tranzystorów (tranzystory NPN, zapewniające wzmocnienie HFE wyższe od 100) w układzie darlingtona, akumulatorka 3,6V, diody led, obudowy oraz czujnika, zwanego dalej antenką,w postaci kilku centymetrów przewodu w izolacji.

Adaś Niezgódka wyjaśnia działanie wykrywacza:

Układ działa na zasadzie pojemnościowego sprzężenia z badanym obwodem sieci elektrycznej, wzmacniając prąd wychwycony przez antenkę i wysterowując diodę. (...) Obwód wejściowy wzmacniacza zamyka się przez pojemność pomiędzy elementami połączonymi z emiterem tranzystora końcowego, a osobą trzymającą obudowę wykrywacza, która zwykle znajduje się na potencjale bliskim sieciowego zera.

Zasadniczo więc urządzenie działa podobnie jak "typowy" próbnik, tyle, że szybciej - jak pisze autor konstrukcji. Niestety, wadą może być fakt, że nie współpracuje on z urządzeniami zasilanymi przez prąd stały, czyli takimi, w skład których wchodzi zasilacz. To jednak niewielki odsetek lampek choinkowych.

[za elektroda.pl]