Dzieci w sieci: tubylcy kontra turyści [raport Norton Online Family]

Większość rodziców uważa, że zagrożenia w sieci czyhają, owszem, ale problem nie dotyczy ich dziecka. Jak powiedziała podczas prezentacji raportu Norton Online Family Dorota Zawadzka, znana także jako "Superniania" - rodzice często po prostu nie chcą wiedzieć do czego ich dzieci wykorzystują komputer i co robią w Internecie.

Tak być może jest łatwiej, ale niewiedza zdecydowanie nie rozwiązuje problemu. Badania zrealizowane w 24 krajach na ogólnej próbie 9888 respondentów wykazały dość dużą rozbieżność między tym co rodzice myślą, że dzieci robią na komputerze, a tym co "maluchy" rzeczywiście robią. Światełkiem w tunelu są tu zdecydowanie młodsi rodzice, którzy lepiej radzą sobie z nowoczesnymi technologiami. I oni jednak dość często ulegają złudzeniu, że mają wszystko pod kontrolą.

Według raportu, rodzice uważają, że ich dzieci używają komputera do grania, komunikowania się ze znajomymi i "szukania czegoś do szkoły". W rzeczywistości jednak każde z powyższych może nie być tym na co z pozoru wygląda. W wielu wypadkach tak zresztą jest. W skrajnej wersji, 12-latek może grać w tytuły przeznaczone dla kategorii 18+, rozmawia z podszywającym się pod rówieśnika zboczeńcem i wyszukuje materiały do szkoły... ale "szkoły życia", jak dodaje Zawadzka.

Obecnie, jak stwierdził Jakub Śpiewak z KidProtect, jeszcze trudniej niż wcześniej zorientować się co dzieci robią w Internecie. Już kilka lat temu bowiem sieć uwolniła się z komputera stacjonarnego, a teraz w coraz większym stopniu trafia do telefonów i tabletów. Z tych natomiast można korzystać niemal wszędzie. Pani Zawadzka utrzymuje jednak w mocy koncepcję postawienia "domowego" komputera na widocznym miejscu. Dzieci bowiem, jak wynika z badania, rzadziej podejmują zachowania ryzykowne kiedy w pomieszczeniu jest ktoś z dorosłych.

Norton Online Family - raport

Ale co w ogóle dzieci robią w Internecie? Według raportu, oprócz szukania materiałów do szkoły i komunikowania się z całym światem, publikując wypowiedzi na publicznych profilach w serwisach społecznościowych, kupują także, lub ściągają pliki muzyczne, gry, filmy i seriale, oraz natykają się na materiały nacechowane przemocą, seksem i innymi nieodpowiednimi treściami. Przez swoją aktywność w sieci, dzieci pobierają na domowe komputery wirusy komputerowe, ujawniają dane osobowe, a także narażone są na ataki ze strony cyberprzestępców i kontakty z osobami, z którymi znajomość może się skończyć dość tragicznie. Tak mówi raport. Największy problem w tej kwestii to brak dobrego i możliwego do zrealizowania rozwiązania. Jak skomentowała Dorota Zawadzka:

Najlepsze nawet zabezpieczenie nie gwarantuje że dziecko nie zrobi czegoś głupiego. Dziecko musi zrozumieć czego nie powinno robić. Tylko to może zadziałać. My w końcu też musimy wysłać dzieci w świat bez specjalnych zabezpieczeń.

Jakub Śpiewak dodał, że wymagamy od dzieci nie wiadomo czego i dziwimy się, że można być tak naiwnym, ale często sami nie dajemy lepszego przykładu. Dlatego fundacja KidProtect, we współpracy z firmą Symantec opracowała 10 uniwersalnych zasad bezpiecznego korzystania z Internetu, w ramach projektu szkoła bezpiecznego internetu.

Dorota Zawadzka na spotkaniu Symanteca

Zapytaliśmy panią Dorotę Zawadzką o złote rady, dotyczące budowania relacji dziecka z komputerem i siecią w ogóle. Wyodrębniła trzy. Po pierwsze, maksymalnie opóźnić dostęp dziecka do komputera. Tak, aby zdążyło poznać świat poza nim. Optymalnie, jak stwierdziła pani psycholog, kontakt z komputerem powinien zacząć się nie wcześniej niż przed rozpoczęciem nauki szkolnej. To oczywiście w warunkach idealnych, kiedy brak styczności z komputerem nie obciąża dzieci społecznie i nie naraża na wykluczenie. W rzeczywistości musimy więc zdać się na własny rozsądek i starać się trzymać rękę na pulsie.

Drugą radą, która powinna obowiązywać zawsze i wszędzie, to rozmawianie z dzieckiem. Samo pytanie "co tam w szkole?" nie wystarczy. Zbudowanie poprawnej relacji z dzieckiem i wytłumaczenie mu niuansów związanych z używaniem komputera powinno być podstawą, na bazie której dziecko rozpocznie przygodę z funkcjonowaniem w Internecie.

Trzecia, nie mniej ważna rada, to wręcz nakaz rozwijania się wraz z dzieckiem. Rodzice nie powinni stać dużo niżej na tak zwanym "poziomie rozwoju technologicznego" niż ich "pociechy". To być może najtrudniejsze zadanie do wykonania. Dzieci bowiem zwykle cechują się większą łatwością uczenia się nowych rzeczy. W tym także i tajników posługiwania się komputerem. Ciężko jest natomiast stanowić pieczę nad dzieckiem jeśli nie wiemy lub nie rozumiemy co właściwie robi te kilka godzin dziennie przed komputerem. Dorota Zawadzka dodała:

Musimy pamiętać, że jesteśmy (rodzice) w Internecie tylko turystami, dzieci natomiast tubylcami.

Macie inne rady? Piszcie w komentarzach.

.

Więcej o: