Widok z balonu - na górze kosmos, na dole Ziemia

Chciałbyś zobaczyć krzywiznę Ziemi i czerń kosmosu? Kilka dni temu Polacy wysłali balon, który osiągnął pułap 30 kilometrów i sfilmował niezwykłe widoki.

 

Lot polskiego balonu stratosferycznego

Na początku wyglądał tak niepozornie, że aż śmiesznie. Balon, który miał polecieć trzykrotnie wyżej, niż docierają samoloty rejsowe leżał na prześcieradle rozciągniętym na trawniku. Zapakowany był w foliową torebkę wielkości kartki A4 i doprawdy nie wzbudzał szacunku. O tym, że wymaga szczególnego traktowania przypominały miękkie rękawiczki, które nosili wszyscy, którzy go dotykali. Lateksowa powłoka była bowiem na tyle delikatna, że łatwo było ją uszkodzić nawet paznokciem.

Potem na scenie pojawiła się wielka butla z helem i polski balon stratosferyczny nabiera bardziej godnego kształtu. Gdy zbliża się okienko startowe ruch wokół statku powietrznego się wzmaga. Trzeba się spieszyć, bo na start jest tylko kilka minut. To ważne, bo każdy takie przedsięwzięcie musi być uzgodnione z Polską Agencją Żeglugi Powietrznej, która dba o to, by nie powstało ryzyko kolizji balonu z samolotem czy helikopterem.

Jeszcze odliczanie i start! Balon wyrwał się w górę i po kilku minutach zniknął z oczu. Jednak stale przekazywał dane o swoim położeniu, a także obraz z umieszczonej w gondoli kamery. Tak naprawdę to właśnie te transmisje danych były jednym z najważniejszych elementów całego przedsięwzięcia, bo balon wypuszczony z terenu Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN w Warszawie jest częścią przygotowań do misji BRITE-PL. To pierwszy polski satelita naukowy, który na orbitę poleci w 2012 roku.

Lot trwał około dwóch godzin, a gdy balon pękł (zgodnie z planem) gondola osiadła na spadochronie na ziemi i została odnaleziona. Zawierała między innymi kamerę o wysokiej rozdzielczości, która nagrała cały przelot.