Afryka nowym Eldorado operatorów sieci komórkowych

Biedni nie mogą sobie pozwolić na oszczędzanie. Ten wielowymiarowy truizm czasem przybiera naprawdę kuriozalne formy. Zdaje się, że Afryka oszalała na punkcie telefonii komórkowej. Do tego stopnia, że stała się istną kopalnią złota dla operatorów.

Jak zgodnie mówią eksperci - pokrycie naziemnymi liniami telefonicznymi było i jest w Afryce znikome. Być może dlatego kiedy na kontynent dotarła telefonia komórkowa spotkała się z bardzo gorącym przyjęciem. Dynamicznym wzrostem cieszy się głównie bezprzewodowy Internet i mobilna bankowość. Kenia jest przykładem kraju, w którym aż 18 milionów mieszkańców korzysta z mobilnej bankowości. To najwięcej na świecie jeśli uwzględnić PKB.

Nicolas Regisford z południowo-afrykańskiej firmy Mi-Fone, produkującej tanie telefony stwierdził:

Afryka to ostatni rynek, który dopiero się wyłania. Chiny już zagospodarowane. Indie już zagospodarowane. Gdzie więc szukać rozwijających się rynków? Szansa jest właśnie tu (w Afryce).

Nic bardziej trafnego. Liczba abonentów w Afryce dynamicznie wzrasta już od pięciu lat. Przewiduje się, że w roku 2012 będzie ich już około 735 milionów. To potencjał drugiego co do liczby ludności kontynentu na świecie.

Pod kątem aktywności abonentów Afryka ustępuje tylko Azji, zostawiając w tyle Europę i obie Ameryki.

Na samej południowej części Afryki, włącznie z RPA Samsung, według informacji koncernu, zamierza zarobić około 15 miliardów dolarów. Eksperci pośpiesznie dodają także, że telefonia komórkowa to duża szansa dla lokalnych gospodarek. Mają one wzrastać bezpośrednio, za sprawą wtłaczanych w nie pieniędzy operatorów, ale także pośrednio, dzięki skrócenia obiegu informacji (dzięki używaniu telefonów komórkowych). Twierdzą też, że - jak zwykle - proces hamują lokalne podatki.