Spisek żarówkowy - czy żyjemy w świecie zaprojektowanym do awarii?

Czy macie w domu odziedziczoną po dziadkach maszynę do szycia, która nadal działa? Czy z drugiej strony macie wrażenie, że większość współczesnych produktów psuje się tuż po upłynięciu terminu gwarancji? Czy dopuszczacie myśl, że być może żyjemy w świecie zaprojektowanej awaryjności?

Jeśli dopuszczacie taką możliwość z pewnością zainteresuje was film francusko-hiszpańskiej koprodukcji, pod tytułem "Spisek Żarówkowy". Ponad 50-minutowy materiał ujawnia rzekomą zmowę producentów żarówek, która miała mieć miejsce na początku XX wieku; producenci odkryli wówczas, że wytwarzanie supertrwałych produktów, zwyczajnie nie leży w ich interesie. W ten sposób z ponad 3 tysięcy godzin świecenia w momencie technologicznego rozkwitu żarówki bardzo szybko ograniczono jej trwałość do zaledwie 1000 godzin. Wszystko, oczywiście, w wyniku zmowy producentów. Twórcy filmu docierają nawet do dokumentów jasno stwierdzających istnienie żarówkowego kartelu. Co dalej?

Ostatecznie, autorzy wyodrębnili trzy elementy mechanizmu, który napędza wzrost współczesnych gospodarek produkcyjnych:

- reklama

- zaprojektowana awaryjność

- ogólnie dostępne kredyty.

Dzięki temu czujemy potrzebę kupowania nowych, lepszych produktów i możemy konsumować więcej, nie obstawiając się jednocześnie wciąż sprawnymi sprzętami. A wszystko w imię wzrostu gospodarczego.

Niektórzy krytycy twierdzą, że zaprojektowana awaryjność jest funkcjonalna i sprawia, że rośnie nie tylko portfel bliżej nieokreślonych "fabrykantów". Wciąż pozyskując nasze pieniądze, wydawane na wymianę zniszczonych produktów, przekazują oni odpowiednie środki działom rozwoju producentów sprzętu, a zatem stymulują wynalazczość i... paradoksalnie poprawiają nasz komfort życia. Nie musimy się bowiem całe dekady "męczyć" z tym samym telefonem - ponieważ nadal jest w pełni sprawny. Wystarczy, ze po dwóch latach się zepsuje. Musimy wtedy kupić nowy, lepszy, wygodniejszy itd. Dzięki temu społeczeństwo w miarę równomiernie wzrasta technologicznie. Nie licząc oczywiście tych, których nie stać na wymianę zepsutego urządzenia. Zdaje się jednak, że o nich dość łatwo się zapomina (o ile nie rzucają się w oczy).

Jedna z koncepcji, która demaskuje rzekomą pozytywną stronę zaprojektowanej awaryjności nosi nazwę teorii wybitej szyby. Mówi ona między innymi o tym, że w ten czy inny sposób wtłoczymy swoje pieniądze do gospodarki, nawet jeśli nie wydamy ich na wymianę zepsutej żarówki. Natomiast konieczność replikacji awaryjnych urządzeń nie pozwala nam swobodniej dysponować własnymi pieniędzmi.

Warto chyba dopuścić także hipotezę, że żadna z powyższych nie jest jedynie słuszną prawdą, a świat nie jest czarno-biały.