Najszybszy nieistniejący superkomputer świata. Ma go Amazon

Nie zobaczysz go na własne oczy, ale możesz z niego skorzystać za niewielką opłatą.

Nie jest to jednak jedna maszyna, a infrastruktura, do której każdy ma dostęp dzięki usłudze Elastic Compute Cloud. Infrastruktura, która w rankingu światowych superkomputerów, uplasowała się na bardzo wysokim 42 miejscu.

Produkt Amazon to sieć rozsianych po całym świecie centrów danych nazwanych Amazon EC2. Kiedy użytkownik potrzebuje ich mocy obliczeniowej, powierzchni dyskowej czy po prostu konkretnych usług, wynajmuje je, płacąc jedynie ułamek tego, co trzeba wydać na budowę prawdziwego superkomputera.

To po prostu absurd. Gdybyś tworzył klaster z 30 tysiącami rdzeni, zapłaciłbyś za niego od 5 do 10 milionów dolarów. Przy okazji musiałbyś wybrać dostawcę, sam sprzęt. Następnie czekałbyś na jego dowiezienie, złożenie, okablowanie i rozruszanie. Musiałbyś czekać od sześciu do dwunastu miesięcy zanim maszyna ruszyłaby. (...) W czasie od złożenia zamówienia, twoje potrzeby mogłyby wyewoluować. Być może potrzebowałbyś więcej niż 30 tysięcy rdzeni.

- mówi dyrektor zarządzający firmy Cycle Computing, Jason Stowe.

Człowiek ten wie o czym mówi. Jego firma specjalizuje się w obsłudze aplikacji wymagających korzystania z mocy superkomputerów. Oferuje ona swoje usługi światowi biznesu i naukowcom. Pod koniec tego roku, Cycle Computing zrealizował takie zamówienie dla jednej z największych na świecie firm farmaceutycznych.

Dostęp do 30 tysięcy rdzeni kosztuje ją 1279 dolarów za godzinę. Klient nie musi się martwić serwisowaniem, obsługą, zasilaniem czy rozwiązywaniem problemów z superkomputerem. Po prostu z niego korzysta kiedy chce i jak długo chce. Moc Amazon EC2 udostępniana jest mu w zasadzie od ręki i to z dowolnego komputera wpiętego do Sieci. Wygodne, prawda?

Stowe uważa, iż za mniej więcej dziesięć lat naukowcy nie będą się w ogóle przejmowali swoimi własnymi superkomputerami, klastrami. Zamiast tego będą sięgali po rozwiązania takie jak Amazon EC2. Amerykanin przyznaje jednak, że jest ono odrobinę wolniejsze od klasycznych superkomputerów. Twierdzi jednak, że w wielu przypadkach, 5% spadek wydajności nie będzie przeszkadzał osobom korzystającym z wirtualnej maszyny. A skoro znajduje klientów, to fakty potwierdzają jego słowa.

[za: Wired]