Lodowa Kanapka nie dla każdego

Google prezentuje swój system jako otwarty i ogólnie dostępny. Kod źródłowy Androida faktycznie jest osiągalny dla każdego, jednak praktyka internetowego giganta wskazuje na blokowanie możliwości aktualizacji urządzeń do najnowszej wersji systemu.

W odróżnieniu od Linuxa, w którym w zasadzie wszystko jest otwarte, Google stworzył bariery. Dał deweloperom i producentom otwarty kod Androida, zamykając jednocześnie drzwi do kodu kluczowego zestawu funkcji mobilnych takich jak mapy, odtwarzacz YouTube, Gmail i Android Market. Klienci zapewne nie wiedzą, że są wersje Androida ich pozbawione i trudno im się zorientować w licznych mutacjach systemu.

Poza tym nie jest on jednorodny - każdy producent oferuje własną wersję interfejsu - chcąc odróżnić się od konkurencji, przyczynia się w ten sposób, wraz z producentami tysięcy aplikacji, do niszczenia platformy.

Do tego konsumenci bardzo szybko zostają zostawieni ?na lodzie? - najnowsza wersje systemu są w zasadzie niedostępne na całkiem nowe urządzenia. Dobrym przykładem jest LG Revolution, który po zaledwie siedmiu miesiącach na rynku nie ma szans na aktualizację do wersji Ice Cream Sandwich, podobnie jak bardzo popularne Galaxy S i Tab. Pierwszym smarfonem z Lodową Kanapką na pokładzie będzie kluczowy dla Google Galaxy Nexus. Inne równie nowe urządzenia muszą czekać w kolejce. Przypadek?

A może plan, do którego przyłączyli się producenci skupieni wokół Open Handset Alliance.  Są wśród nich m.in. LG, HTC, Motorola, oraz amerykańscy operatorzy T-Mobile, Verizon, Sprint i AT & T. Zobowiązali się oni do aktualizacji do najświeższej wersji Androida w ciągu 18 miesięcy od daty premiery urządzenia, jednak z jakichś powodów nie wywiązują się z tych obietnic. Poza tym istnieje spore ryzyko, że kiedy już aktualizacja się pojawi, będzie przysparzała użytkownikowi masy problemów, sugerując mu: kup nowe urządzenie.

Czyżby między Google a czołowymi producentami smartfonów i tabletów doszło do zmowy, która ma zmusić klientów chcących cieszyć się najbardziej aktualną wersją Androida do ponownych zakupów i to w kilka-kilkanaście miesięcy po tym, kiedy zaufali marce Android?

Jego popularność zdaje się sięgać zenitu - w Stanach Zjednoczonych blisko połowa urządzeń mobilnych działa pod jego kontrolą. Czy klienci przebudzą się z bezkrytycznego snu i zaczną dostrzegać nie do końca uczciwe praktyki Google? Wszystko zależy od najbliższych poczynań koncernu.

[ za bgr.com ]