Niewidoczni zabójcy. Co wiemy o następcy bombowca B-2?

Amerykańskie Siły Powietrzne wydadzą aż 3,7 mld dolarów na projekt bombowca przyszłości.

Choć wszystkie projekty następcy bombowca B-2 są ściśle tajne, to wiadomo, że Amerykańskie Siły Powietrzne w ciągu pięciu kolejnych lat wydadzą na tworzenie maszyny aż 3,7 mld dolarów. Biorąc pod uwagę cięcia budżetowe w amerykańskiej armii jest to kwota niebagatelna. Zaskakuje również tempo w jakim maszyna ma być tworzona. Jej w pełni sprawne wersje mają zostać dostarczone już w 2020 roku.

I choć konkretów wciąż brak, to wielbiciele militariów i awiacji zebrali wszystkie wieści, które mogą podpowiadać czym konkretnie będzie ten bombowiec. Mówi się, że wyglądem będzie on przypominał B-2. Wciąż ma to być maszyna wykonana w układzie latającego skrzydła, ale ma być węższa od swojego poprzednika. Od B-2 odróżniać mają ją także detale, które udało się odszukać wśród patentów zgłaszanych przez firmę Northrop Grumman.

Nowa maszyna może posiadać cztery mniejsze wyloty gazów silnikowych, a nie dwa duże jak w przypadku B-2. Dzięki temu same silniki (jak i wyloty) mają być lepiej ukryte w skrzydle, dzięki czemu spaść ma wykrywalność radarowa samolotu.

Na dziobie maszyny znajdować mają się dwa niewielkie skrzydełka zapewniające dodatkowy udźwig przy mniejszym rozmiarze samolotu. Ciekawostką jest tu fakt, iż mają one wysuwać się jedynie w trakcie startu i lądowania. W lecącym bombowcu mają być złożone, by zmniejszyć jego wykrywalność. Następca B-2 prawdopodobnie posiadać będzie jedynie jedną komorę bombową (B-2 posiada dwie), w której przenosić będzie mógł bomby JDAM, bomby nuklearne lub najcięższe niszczyciele bunkrów.

Bombowiec B-2

Interesująco zapowiadają się także inne nowości, które mogą zostać wykorzystane przy budowie bombowca. Firma Ceno Technologies opracowała wydrążone ceramiczne płytki, które można pokryć farbami lub materiałami pochłaniającymi fale radarowe. Być może znajdą się one na kadłubie następcy B-2. Może on także wykorzystywać miniaturowe wabiki wystrzeliwane z pokładu. Wabiki te mają lecieć odpowiednio zaprogramowaną trasą i przez blisko tysiąc kilometrów ściągać na siebie uwagę obrony przeciwlotniczej wroga. W tym samym czasie prawdziwa maszyna zbliżać będzie się do swojego celu.

Oczywiście wszystkie powyższe informacje należy obecnie postrzegać jedynie w formie ciekawostki. Przez kilka najbliższych lat zapewne nie dowiemy się jak wygląda prawdziwy następca najdroższego samolotu świata (jeden B-2 kosztuje mniej więcej 1-2 mld dolarów). Nie przeszkadza to jednak artystom w opracowywaniu szkiców dla fanów awiacji. Jedna z takich wizji została przez nas umieszczona nad tekstem. Pod nim znaleźć można natomiast zdjęcie bombowca B-2.

[za: Popular Science]

Bombowiec B-2