CES 2012: Bawiliśmy się foczką. I dinozaurem

Gotowi na dwa słoooodziuuuutkie, japońskie roboty?

Pierwszy z nich to Paro, przeznaczony do dziecięcej animaloterapii. Wygląda jak wielka puchata foka i jej podstawową zaletą jest fakt, że nie uczula. No, chyba, że ktoś ma uczulenie na kurz... Mniejsza o to. Jeśli gdzieś na świecie znajdzie się dziecko uczulone na zwierzęcy naskórek, a lekarz przepisze mu animaloterapię - PARO jest jak znalazł.

Foczka ma także oczywiście inne zalety oprócz swojej miękkości. Można ją bezkarnie maltretować. Nie zezłości się, nie ugryzie, nie podrapie, nie kopnie i nie zacznie się myć w zupełnie nieoczekiwanym momencie. W ogóle zachowuje się dość sztucznie. Na nasz dotyk robot reagował tak:

Pleo, a właściwie "Pleo Reborn" to zabawka wyglądająca jak dinozaur. To, co czyni go wyjątkowym i godnym uwagi to możliwość interakcji z otoczeniem. Odbywa się ona za pomocą czujników położenia, temperatury, modułowi rozpoznawania głosu oraz za sprawą kodów RFID. Dzięki nim dinozaur wie, co jest czym i do czego służy. Z nami Pleo bawił się tak:

Niezwykłe.

Więcej o: