Memotechnika: mem czy nie mem?

Stwierdzenie czy coś jest internetowym memem, czy też nie, wcale nie musi być takie proste jak się wydaje.

Mówiąc w pewnym uproszczeniu, mem (ten internetowy, znaną socjologii teorię zostawmy na razie na boku) to jakaś cząstka informacji, która zostaje spopularyzowana poprzez sieć. To może być cokolwiek: filmik, obrazek, zdanie, słowo - forma nie ma znaczenia. Czasami wszystko jest jasne. Pedobear to mem. "Co ja pacze" to mem. Filmik z podwójną tęczą to mem.

Czy piosenka "Somebody That I Used to Know" Gotye to mem?

Och, znacie tę historię. Wchodzicie na Facebooka, a tam ktoś na swojej tablicy udostępnia Gotye.

Słuchacie - no, spoko kawałek, nawet ładny. Wchodzicie następnego dnia: kolejne trzy osoby mają go na swojej tablicy. Wchodzicie dwa dni później...

Tydzień później orientujecie się, że, jak ponad 8000 innych osób, jesteście już członkami grupy "Gotye feat. Kimbra - piękny kawałek, chyba wrzucę na walla", która wyśmiewa tak sam utwór, jak i jego popularność w Polsce. Poza tym śmieszą Was poniższe obrazki znalezione w odmętach polskiego Internetu, a jeśli macie trochę inwencji twórczej, to robicie jakieś sami i próbujecie przebić się z nimi na główną Kwejka albo Demotywatorów:

Mem związany z Gotye

Mem związany z Gotye

Mem związany z Gotye

Istnieje jeszcze opcja, że "Somebody..." Wam się tak podoba, że sami go udostępniacie i kochacie miłością szczerą, ale wtedy nie jestem do końca przekonany czy rozumiecie, o co chodzi w całym zamieszaniu (bez urazy). Dlaczego: o tym zaraz.

Wracając do Gotye: czy mamy do czynienia z memem, czy nie? Teoretycznie tak, skoro internetowa społeczność tworzy już rozmaite przeróbki i odpowiedzi na rzeczony utwór. W praktyce jednak okazuje się, że popularność kawałka w sieci jest trochę rzeczą wtórną, spadkiem po "prawdziwym świecie".

Gotye to belgijsko-australijski (cóż za połączenie!) artysta, który, choć jest niewątpliwie całkiem popularny, to jednak w skali światowej nie osiągnął żadnych spektakularnych sukcesów. "Somebody That I Used to Know" jest, owszem, hitem, ale tylko w niektórych rejonach świata: Australii, Beneluksie, Nowej Zelandii czy... Polsce właśnie. Wydaje się, że do naszego kraju utwór został "sprowadzony" przez Program Trzeci Polskiego Radia. Przez 14 tygodni zajmował pierwsze miejsce na tamtejszej Liście Przebojów, a po raz pierwszy pojawił się tam jeszcze we wrześniu 2011 roku - na długo przed "szałem" w polskiej sieci.

Skąd tak wielkie uwielbienie dla tego numeru? Wydaje się, że idealnie trafił on w tradycyjne gusta słuchaczy tej stacji - i przy okazji ogromnej ilości polskich miłośników muzyki - co najtrafniej podsumował chyba Kuba Ambrożewski, redaktor naczelny serwisu muzycznego Screenagers.pl:

Polska jednak pokochała ten duet, jakby był co najmniej współczesną wersją spotkania Kate Bush i Petera Gabriela w "Don't Give Up". (...) W większej mierze niż Sting, po kilku uważniejszych odsłuchach to napomknięty wcześniej ex-frontman Genesis okazuje się tu dość oczywistym kluczem do rozwikłania zagadki. Gotye w refrenie pieje jak Gabriel, co przy parującej z trójkowego kubka, wieczornej herbacie musi działać wprost czarująco.

Popularność i cała afera związana z Gotye w polskim Internecie przypada na przełom grudnia 2011 roku i styczeń roku 2012. Kilka miesięcy po pojawieniu się utworu w radiowej "Trójce". Skąd taki rozstrzał?

Jak pisałem już w tym cyklu wiele razy, memy w polskiej sieci zwykle biorą się z zachodu, Stany Zjednoczone są tu oczywistym tropem. Znaczące, że ani Gotye, ani opisywana piosenka, nie są tam popularne. Jeśli można mówić o memie w jakimkolwiek związanym z nimi przypadku, to tropem jest tylko poniższa przeróbka wpisująca się w trend filmików opartych na zasadzie "parę osób gra na jednej gitarze" (szacunek, swoją drogą):

Polska sieć musiała więc wykreować własny mem. Zajęło jej to parę miesięcy, w tym czasie prawdopodobnie przelała się jakaś czara goryczy, aż w końcu zaczął się cały internetowy "ruch przeciw Gotye". Kto wie, może pomogła w tym powyższa przeróbka, która najpierw stała się popularna w USA, a potem u nas, i tak wróciliśmy do punktu wyjścia, czyli już hitowego w naszym kraju oryginału?

Ciężko powiedzieć, czasami w przypadku internetowych memów po prostu nie ma jasnych wyjaśnień. Jeśli miałbym jednak odpowiedzieć na pytanie zadane w tytule, to powiedziałbym, że nie, "Somebody..." memem nie jest, jest modną w Polsce piosenką. Memem jest za to nielubienie Gotye. W końcu skoro ma go dosyć nawet Hitler...

Pomijając definicyjne szczegóły: doczekaliśmy się kolejnego stricte polskiego mema. Ostatnimi czasy tworzy się ich coraz więcej i coraz częściej nie są to kopie rzeczy popularnych na zachodzie. I to, w ogólnym rozrachunku, cieszy.

Memotechnika: poznaj inne memy


O tym, że warto czasem zachować spokój

Mem stworzony jeszcze w czasach II wojny światowej? Pewnie.


O hymnie Internetu

Czyli kilkudziesięciu memach w jednej piosence.


O paczeniu

Polska też ma swoje memy.

Sad Keanu

O świętach i po świętach

W Internecie... i nie tylko.