Memotechnika: Internet w służbie pokoju i miłości

Od czasu do czasu w Memotechnice staram się dobitnie pokazać, że Internet i memy internetowe to nie tylko źródło zła, wulgaryzmów i szeroko pojętej poruty. To właśnie jest taki czas.

Dzisiejszy mem mógł was, przyznaję, ominąć. Jeśli o nim nigdy nie słyszeliście, nie przejmujcie się. Jest mocno powiązany z jednym regionem i choć reszta globu wykazuje nim zainteresowanie, to jednak wynika ono raczej z czysto informacyjnej ciekawości świata niż z potrzeby dzielenia się czymś "fajnym".

Do tej reszty w sumie zaliczam się i ja.

Nie zaskoczę was mówiąc, że na świecie wciąż jest - niestety - dużo państw, które się szczerze nienawidzą. Iran i Izrael, na ten przykład, specjalnie za sobą raczej nie przepadają. Ten pierwszy kraj ciągle oficjalnie nie uznaje istnienia tego drugiego, a kiedy od jakiegoś czasu coraz głośniej mówi się o programie nuklearnym pierwszego, to sytuacja musi gęstnieć. I gęstnieje. Nieprzerwanie od lat.

Niechęć rządów (ogólnie pojętych) nie musi jednak oznaczać niechęci samych ludzi. Ostatnio najdobitniej dał temu świadectwo pewien mieszkaniec Izrael o imieniu Ronny. Ronny Edry. 15 marca 2012 stworzył kilka plakatów z pacyfistycznym przekazem, które umieścił na profilu swego znajomego. Rzeczony przekaz był bardzo prosty - Edry w imieniu społeczności Izreala zapewniał Irańczyków, że "nigdy ich nie zbombardują" i że ich - po prostu, zwyczajnie - "kochają".

Okazało się, że ten prosty, pacyfistyczny przekaz trafił do wielu jego znajomych, a potem zaczął samoistnie rozprzestrzeniać się po Facebooku. Już 17 marca założono oficjalnego bloga całej kampanii, dwa dni później powstała także oficjalna strona na Facebooku. Szybko zapełniły się one tego typu grafikami:

Israel Loves Iran

Israel Loves Iran

Israel Loves Iran

Wystarczyło kilka godzin, by przekaz uderzył - w pewnym sensie - w swój cel. Pod plakatami w najróżniejszych miejscach sieci pojawiły się komentarze pisane przez Irańczyków, którzy pozytywne przyjęli "miłość" wyznaną im przez mieszkańców Izreala. Dość szybko zaczęły powstawać także grafiki skierowane w drugą stronę:

We <3 You Israeli People

We <3 You Israeli People

Czy powyższą akcję/kampanię należy uznać za mema? Oczywiście, ma wszystkie cechy potrzebne do tego, by nim być. Powstała przecież spontanicznie i tak samo spontanicznie zaczęła rozprzestrzeniać się po sieci. Tutaj wątpliwości nie ma.

Memy nie zawsze muszą oznaczać śmieszne koty.

Sam Ronny Edry chce, by kampania była jeszcze głośniejsza (choć już zainteresowały się głównonurtowe media, jak choćby CNN), by stworzono jeszcze więcej plakatów. Na serwisie indiegogo zbiera pieniądze (dowolną sumę wpłacić może każdy) na rozkręcenie jej i przy okazji "zapobiegnięcie wojnie". Założył sobie, że będzie potrzebował 7,5 tysiąca dolarów. W momencie, gdy to piszę, na koncie ma już ponad 11 tysięcy, a do końca zbiórki zostało jeszcze 43 dni. Stworzył też filmik, w którym tłumaczy, o co dokładnie mu chodzi:

Można się zżymać, że sama historia wygląda na taką, która trochę za bardzo stara się "wyciskać łzy z oczu", że trochę to za bardzo pretensjonalne i naiwne. Może i tak jest. Ale ostatecznie wszystko stworzyli sami ludzie - ludzie mieszkający w krajach, w których zagrożenie wojną jest jak najbardziej realne. Może więc warto spojrzeć na to z tej strony.

Ale, oczywiście, to Internet. Śmieszne przeróbki pacyfistycznych plakatów po prostu musiały powstać:

We <3 You

Ale nie ma ich zbyt wiele.

Memotechnika: poznaj inne memy

Kony? Jednak nie...

O kucyku Pony Kony

Znacie gościa z obrazka po lewej? My go uwielbiamy!


O symbolice grupy Anonymous

Skąd się wzięli i czemu noszą te maski?


O problemach Pierwszego Świata

Tak codziennych, a tak ważkich.

Sad Keanu

O Chucku popularniejszym od Norrisa

Chuck Norris jest sooooooo 2005.