Jesteś internetowym trollem? Uważaj

Amerykański stan Arizona zmienia prawo telekomunikacyjne. Według jednego z zapisów trollowanie, czyli między innymi agresywne dyskusje w internecie, ma być uznane za wykroczenie.

Trollowanie w internecie to sztuka. To stosowanie zaawansowanych zabiegów erystycznych w dyskusji, stawianie kontrowersyjnych lub napastliwych tez, które - naturalnie - napędzają rozmowę. W internetowym żargonie słowo "troll" oznacza użytkownika sieci, który swym zachowaniem i gburowatą postawą przeszkadza innym. Nazwa troll (czy - bardziej poprawnie - trol) pochodzi od słowa troling. Pierwotnie oznaczało ono nie synonim braku kultury, a technikę łowienia ryb za pomocą wędki. Określenie to zostało w latach 80-tych użyte do opisania przebiegu sporów w sieci. Zaczynały się one właśnie od "zarzucaniu haczyka" czyli poruszenia kontrowersyjnego tematu lub popełnienia towarzyskiej niezręczności w celu wywołania kłótni. Nazwa szybko została jednak utożsamiona z baśniowym potworem-idiotą i przekształciła się w uniwersalną nazwę dla "nieprzyjemnych" Internautów.

Trollowanie jest stare jak sam internet. Tymczasem władze stanowe Arizony postanowiły, że debaty w Sieci powinny być... grzeczniejsze.

Niezgodne z prawem jest zastraszanie, grożenie, dręczenie, drażnienie lub obrażanie, czy wykorzystywanie jakichkolwiek urządzeń elektronicznych lub cyfrowych do używania języka nieprzyzwoitego, lubieżnego lub wulgarnego (...)

czytamy w projekcie nowej ustawy. Jak podaje serwis Gizmodo, oznacza to, że osoba która zostanie uznana winną wykroczenia trollingu może zostać skazana (w najgorszej opcji) na 250 tysięcy dolarów grzywny oraz 6 miesięcy więzienia. Jeśli zaś sąd uzna, że doszło do przestępstwa, to najmniejszy wyrok kary wynosić będzie 2,5 roku w więzieniu.

Ustawa nie ogranicza dyskusji do rozmów prywatnych (na przykład przez komunikator internetowy), lecz miałaby zastosowanie do wszystkich miejsc wymiany myśli w internecie, w tym tak radosnych i tętniących życiem, jak 4chan, Reddit, czy właściwie każde inne forum.

Przeciwnicy ustawy zauważają, że proponowane zapisy godzą w wolność wypowiedzi.

Projekt nie ma jeszcze mocy prawnej, aby wszedł w życie, musi zostać podpisany jeszcze przez gubernator Arizony.

Więcej o: