Gdyby nie Twitter i paranoja Zuckerberga Instagram kosztowałby Facebooka o połowę mniej

Spryt prezesa i współzałożyciela Instagram Kevina Systroma sprawił, że wartość jego firmy wzrosła w krótkim czasie dwukrotnie. Największe branżowe przejęcie dekady mogłoby być o połowę mniejsze również gdyby nie paniczny strach Marka Zuckerberga przed spadkiem popularności Facebooka.

9 kwietnia świat obiegła szokująca wiadomość: Facebook wydaje miliard dolarów na przejęcie Instagram - systemu dzielenia się zdjęciami, który narodził się zaledwie w 2010 r., działając na początku tylko na iOSie.

Tak wysoka kwota za przejęcie jest w dużej mierze zasługą szefa Instagram Kevina Systroma, który rozegrał swoją ?partię szachów? po mistrzowsku. Początkowo serwisem zainteresowany był Twitter - podczas negocjacji z nim Systrom rozmawiał też z dwiema innymi firmami: Sequoia i Greylock (w ramach tzw. securities offering (rund negocjacyjnych) czyli pozyskiwania od potencjalnych inwestorów środków na dalszy rozwój).

Twitter ?przyciśnięty do muru? innymi ofertami sam wyciągnął z kieszeni ?setki milionów dolarów?, ale nieco przeciągał zamknięcie transakcji. Szef Instagram koniec końców nie podpisał żadnych papierów, tymczasem runda negocjacji dobiegła końca. Instagram został więc prawie sprzedany. Prawie.

Systrom mając na stole ofertę Twittera wybrał się do Zuckerberga i zagrał w otwarte karty: zapłać więcej. Spryt prezesa Instagram polega na tym, że - jak donosi venturebeat.com - połączenie się z Facebookiem od początku było jego celem z uwagi na spójną wizję produktu.

Zuckerberg nie mógł sobie pozwolić na to, żeby tak ważny dla rozwoju Facebooka serwis został przejęty przez największego konkurenta. Założyciel największego społecznościowego portalu świata żyje ponoć w ciągłym strachu o pozycję swojego ?dziecka?, boi się, że ?ktoś wymyśli coś lepszego?.

Ten lęk, spryt prezesa Instagram i niezdecydowanie Twittera sprawiły, że byliśmy świadkami jednego z najdroższych przejęć na rynku - a przecież negocjacje między obiema firmami już raz spełzły na niczym. Prezes Instagram uzyskał dokładnie to, czego chciał dostając dwa razy więcej, Twitter został z niczym a Mark Zuckerberg może spać spokojnie do czasu, aż w sieci pojawi się coś, co znów będzie mu spędzać sen z powiek.

[ za venturebeat.com ]

Więcej o: