Memotechnika: bohater Internetu trafił do szpitala

Dzisiejsza memotechnika będzie, niestety, dosyć smutna. Jeden z bohaterów Internetu trafił kilka dni temu do szpitala.

Internet ma wielu bohaterów. To ludzie ze śmiesznych filmików czy śmiesznych obrazków, których tożsamość została potwierdzona i którzy wcale nie wstydzą się tego, że zyskali ją w taki sposób. Jednym z sympatyczniejszych przedstawicieli tej grupy jest z pewnością Eduard Anatoljewicz Chil (?????? ??????????? ????), znany większości pewnie jako "koleś od trololo". Tak, chodzi o ten filmik:

Powyższy filmik to zapis występu wspomnianego Eduarda Chila, rosyjskiego wokalisty popularnego zwłaszcza w czasach ZSRR (był nawet odznaczony kilkoma "ludowymi" nagrodami). Wykonywany utwór celowo nie ma słów. To wokaliza, czyli, za jednym z bożków sieci, "rodzaj śpiewu, polegający na wykonywaniu melodii na jednej samogłosce (najczęściej a). Może służyć jako ćwiczenie wokalne, a także być częścią utworu muzycznego". W przypadku jazzu nazywa się to "scat" i jest to "istrumentalny sposób traktowania głosu, polegający na śpiewaniu linii melodycznych (solo instrumentalne) bez użycia konkretnych słów, np bi-bop, ta-ra, ta-ka itp." Oprócz Chila zajmowało i zajmuje się tym wielu artystów, także takich, których macie szansę kojarzyć - przykładowo Scatman John, Urszula Dudziak czy nawet Jonathan Davis z zespołu KoRn.

Nie jest to więc nic nowego. Więcej: nawet utwór wykonywany przez Chila nie został napisany specjalnie dla niego. W czasach sowieckich wykonywało go wielu tamtejszych artystów. To jednak on stał się sławny w sieci. Dlaczego? Jak to zwykle bywa - przez przypadek.

Powyższy filmik 26 listopada 2009 roku został wrzucony na YouTube przez użytkownika RealPapaPit pod tytułem "Jestem bardzo szczęśliwy, bo wreszcie wróciłem do domu" (ang. "I am very glad, because I'm finally back home"). Potem wszystko rozeszło się samo. Być może absurdalność tego utworu, być może mimika i specyficzny taniec Chila, być może skojarzenie z sieciowym trollowaniem ("trolololo" jest już niemalże jego synonimem), a być może wszystko to naraz sprawiło, że Internet na punkcie tego kawałka oszalał. Powstał nowy mem, którego przeróbki można już liczyć w tysiącach. Najciekawsze z nich (naszym zdaniem) to między innymi:

wersja spowolniona 800 razy (tego typu przeróbki to mem sam w sobie, ale o tym innym razem);

pies śpiewający ten kawałek;

czy Trololo zaimportowane do gry Guitar Hero.

Żeby było ciekawiej, Hill dowiedział się o swojej popularności dopiero w 2010 roku (jego wnuczek nucił ten utwór, więc postanowił go zapytać, dlaczego) i okazało się, że wcale nie ma nic przeciwko niej. Niedługo po tym w sieci pojawił się też poniższy filmik z kwietnia 2010 roku, na którym można zobaczyć Chila w dzisiejszych czasach wykonującego utwór, którym zasłynął w sieci:

W 2012 roku miał też okazję wykonać go na charytatywnym koncercie w rosyjskiej telewizji (przy okazji - okazuje się, że może być coś bardziej siermiężnego od polskiej telewizji. Zwróćcie uwagę na publiczność - bezcenne):

Dzięki Internetowi, Chil znów stał się popularny.

Niestety, jest także zła wiadomość. 28 maja tego roku trafił do szpitala po wylewie krwi do mózgu. Jego życiu na razie nie zagraża niebezpieczeństwo, ale jego mózg doznał nieodwracalnych obrażeń, a on sam znajduje się w śpiączce. To właśnie z tego powodu chcieliśmy przypomnieć o nim i jego słynnym wykonaniu. Dzięki, Eduardzie. Mamy nadzieję, że wrócisz do zdrowia i jeszcze nie raz zaśpiewasz (czytelnicy: proszę nucić w myślach) "trolololololololololo"...

Memotechnika: poznaj inne memy

RPG

O ignorowaniu Hitlera

To naprawdę dziwne obrazki...

kadr z filmu Upadek

I o samym Hitlerze

I tym, jak w jego obronie stanęli internauci.


O siedmiu internetowych karierach

Z okazji urodzin YouTube'a.

Sad Keanu

O pewnym Stevie

Który tak naprawdę nazywa się Blake

rodzaj śpiewu, polegający na wykonywaniu melodii na jednej samogłosce (najczęściej a). Może służyć jako ćwiczenie wokalne, a także być częścią utworu muzycznego