Ministerstwo Obrony Narodowej zamówiło wirusa. Cel militarny

Polska armia ogłosiła przetarg na dostarczenie specjalnego wirusa zdolnego do paraliżowania systemów informatycznych obcych państw. Dlaczego jednak nie utajniono informacji o konkursie ofert?

MON wspólnie z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju ogłosili przetarg na stworzenie "Oprogramowania i sprzętu elektronicznego do prowadzenia walki informacyjnej?. Niektóre z jego elementów nie budzą większych emocji - np. system rozpoznawania twarzy, który miałby być zainstalowany w punktach kontroli granicznej.

Jak podaje serwis Niebezpiecznik.pl z dokumentu umieszczonego na stronach CBIR (jest to agencja Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego) wynika, że częścią projektu jest też

wytypowanie polskiej firmy która stworzy wirusa, który będzie infekował komputery (zarówno instytucji "wrogich? jak i postronnych ludzi), w celu stworzenia "botnetu? - armii komputerów za pomocą której będzie można paraliżować systemy informatyczne innych państw jak i doprowadzać do ataków typu DoS, czyli paraliżowania zagranicznych systemów informacyjnych.

 

Jak działać ma oprogramowanie zamówione przez MONFot. NCBiR

 

Jest też punkt określający dodatkowe działanie wirusa:

Przejmowanie "wrogich? botnetów, neutralizowanie ich lub wykorzystywanie dla własnych celów

Ministerstwo Obrony Narodowej nie ma na etatach odpowiednich specjalistów, którzy byliby w stanie stworzyć takie oprogramowanie samodzielnie. Stąd ogłoszenie przetargu.

Dziwi jednak fakt, że już zmieniono sposób jego rozstrzygania na niejawny. Czy jednak tworzenie takiego oprogramowania od początku nie powinno zostać utajnione? Tym bardziej że, jak twierdzi nasze źródło, w przetargu mogły wziąć udział zaledwie 2-3 firmy?

Na projekt władze planują wydać sporą sumę: aż 6,6 mln złotych (w ciągu kilku następnych lat). Jak ustalił Niebezpiecznik, konkurs na ten projekt nie został jeszcze rozstrzygnięty. Decyzja ma być podjęta do końca 2013 roku.

Sprawdź co to jest botnet i dlaczego jest niebezpieczny.