Prawo Mooore'a nie ma już sensu czyli koniec prawdziwych innowacji?

Prawo Moore'a sprawdzało się przez długie dekady. Ale chyba już nie jest nam potrzebne. Technologia nie potrafi już mu sprostać.

W 1965 roku Gordon Moore, współzałożyciel Intela, ogłosił swoje słynne prawo: liczba tranzystorów stosowana w mikroprocesorach podwaja się co ok. dwa lata. Przez długie dekady ta zasada się sprawdzała i opisywała rozwój świata technologii: coraz większa moc obliczeniowa, coraz większa wydajność upakowana w coraz mniejszym rozmiarze. Aż doszliśmy w końcu do ściany.

Era intensywnego wzrostu mocy układów odchodzi w zapomnienie, bo z technologii, którą mamy do dyspozycji, nie da się już zbyt wiele wycisnąć. Wkrótce dalsze podwajanie ilości tranzystorów po prostu nie będzie możliwe.

Gordon Moore w ostatnim wydaniu National Bureau of Economic Research napisał:

"Innowacje technologiczne ostatniej dekady były następstwem potrzeby rozwoju urządzeń służących do komunikacji i rozrywki."

Przez ostatnie pół wieku przeszliśmy więc od komputerów wielkości budynków do komputerów mieszczących się niemal w ziarnku piasku. I choć pojawiać się będą coraz to nowsze urządzenia, czeka nas zalew inteligentnej, połączonej internetem elektroniki, to jednak będzie oparta o to, co już udało się nam technologicznie wytworzyć.

Podczas konferencji SC13 naukowcy zajmujący się superkomputerami ogłosili, że technologia, na której dziś polegamy nie może nam już dostarczyć imponującego wzrostu. Elektroniki, procesorów nie da się jeszcze wytwarzać alternatywnymi metodami. Rozwiązania takie jak komputery kwantowe wciąż są tak naprawdę w powijakach. Nie możemy więc spodziewać się "magicznych rozwiązań", szokującego wzrostu wydajności smartfonów czy elektronicznych zegarków.

Dziś liczą się też inne aspekty rozwoju: energooszczędność, elastyczność, możliwość podłączenia do sieci. Prawo Moore'a nie jest już nam potrzebne, bo nie opisuje już świata tak, jak kilka dekad temu.