Satya Nadella, nowy prezes Microsoftu, w kalejdoskopie opinii

Dwa miesiące po wcześniej wyznaczonym terminie Microsoft wybrał nowego prezesa. Jak tę decyzję komentują dziennikarze, eksperci i ludzie związani z branżą? Wszyscy twierdzą, że Nadella to najmilszy człowiek na świecie. Wszyscy są przychylnie nastawieni. I nieufni.

To, że Microsoft pogrążony jest w kryzysie nie jest wymysłem dziennikarzy. Spółka wciąż zbija fortunę dzięki swojemu systemowi operacyjnemu i pakietom biurowym, ale nie radzi sobie z transformacją.

Steve Ballmer poczuł się zmuszony do odejścia w zasadzie przez kilka cierpkich słów jakie usłyszał podczas rutynowej rozmowy z zarządem spółki. Zarzucano mu, że po prostu "nie nadąża", że "śpi".

Czy zatem Microsoft potrzebuje radykalnej zmiany, rewolucji? Tę przecież rozpoczął już Ballmer całkowicie reorganizując firmę i wyznaczając nowe priorytety. Czy Nadella musi więc jedynie posprzątać po swoim poprzedniku czy "zaczynać od nowa"? Jak jego wybór na prezesa firmy oceniają dziennikarze portali technologicznych?

Forbes swój komentarz opublikował dwa dni przed oficjalnym ogłoszeniem decyzji przez Microsoft - wybór Nadelli był w zasadzie pewny. Portal zaczął od analizy obecnego stanu spółki:

"Microsoft odnotował właśnie 14% wzrost sprzedaży kwartalnej, która osiągnęła poziom 24,5 miliarda dolarów. Jest to skutkiem wzrostu sprzedaży tabletu Surface, konsoli Xbox oraz internetowej wersji pakietu Office".

Forbes podkreśla też, że Microsoft nie zdecydował się na zatrudnienie na stanowisku prezesa człowieka z zewnątrz. Cytuje Rogera Kay z firmy Endpoint Technologies

"Nadella jest osobą zaznajomioną z wewnętrznymi sekretami spółki, zna panującą w niej kulturę, cieszy się szacunkiem programistów - ktoś z zewnątrz nie miałby takich atutów".

Na łamach Forbesa wybór Microsoftu skomentował też Karl Keirstad z Deutsche Bank

Wybór Nadelli oznacza, że Microsoft zdecydował się raczej na "podkręcenie" niż "transformację". Biorąc pod uwagę jego dotychczasowe doświadczenia będzie kładł większy nacisk na chmurę".

Problem w tym, że również na tym polu, za które Nadella w dużej mierze odpowiadał, Microsoft ma problemy. Forbes zacytował anonimowe źródła do których dotarła agencja Reutera.

"Nadella jest ceniony za rolę jaką odegrał jeśli chodzi o cloud computing i prace nad silnikiem wyszukiwarki Bing. [ ...] Krytycy twierdzą jednak, że Nadella nie powstrzymał dominacji Google na rynku wyszukiwarek, a wejście Microsoftu na rynek cloud-computing też nie było zbyt mocne - standardy w tej dziedzinie wyznacza Amazon i jego platforma dla firm".

Na koniec Forbes cytuje Roba Enderle'a z Enderle Group

"Ostatecznie jeśli oceniać, kto rozumie Microsoft, komu zaufają pracownicy, kto zna najbardziej krytyczny aspekt rynku czyli chmurę: Nadella jest jedynym słusznym wyborem. [...] Microsoft nie tonie. Ogólnie radzi sobie świetnie, choć jednocześnie kiepsko mu idzie jeśli chodzi o krytyczne sfery działalności. W spółce nie potrzebują kogoś, kto dokona gigantycznych zmian - nie mogą ryzykować, że zepsuje coś, co działa świetnie".

Magazyn Wired twierdzi, że Microsoft wraca "do ery Gatesa".

Choć Bill Gates ustępuje ze stanowiska przewodniczącego rady nadzorczej Microsoft będzie bardziej "Gatesowy" niż myślicie.

Popiera tę tezę cytujac Sama Ramijiego, byłego szefa ds.. oprogramowania open source w Microsofcie:

"Jeśli szukasz kogoś najbardziej podobnego do Gatesa w tym sensie, że jest jednocześnie geniuszem technologii i geniuszem biznesu, Satya jest najlepszym wyborem".

Nowego szefa Microsoftu bardzo dobrze ocenia też Bill Hilf, były pracownik IBM, współpracownik Nadelli w Microsofcie:

"Powodem, dla którego Satya cieszy się moim olbrzymim szacunkiem jest to, że jest wspaniałym, szczerym i uczciwym człowiekiem. Dziwnie to zabrzmi, ale to rzadkość w Microsofcie".

dodaje też:

"Nadella doskonale rozumie jak działają nowoczesne usługi online."

Wired ocenia też, że nowy prezes Microsoftu ma zupełnie inny styl od Ballmera:

"Nie ma obsesji na punkcie kontroli. Kieruje ale jednocześnie jest otwarty na innowacje i uwagi swoich podwładnych".

Magazyn kończy swoją ocenę nowego prezesa Microsoftu przytaczając opinię Jasona Hoffmana z Ericssonna:

"[Wybór Nadelli] to najlepsze co mógł zrobić Microsoft. Nadella ma niesamowity wdzięk a Microsoftowi bardzo potrzeba właśnie wdzięku".

PCMag spogląda na temat z zupełnie innej perspektywy. Zaczyna od mocnego stwierdzenia:

"Dni Xboxa, przynajmniej jako części Microsoftu, mogą być policzone".

Dlaczego? Tak portal interpretuje list Nadelli wysłany do pracowników Microsoftu.

"W swoim pierwszym liście do pracowników Nadella jasno określił, że chce świata opartego na oprogramowaniu, świata w którym najważniejsze są słowa to "mobile" i "cloud".
"to nie brzmi jak określenie firmy sprzedającej konsole do gier."

-komentuje portal.

W jakim kierunku pójdzie więc Microsoft pod kierownictwem nowego prezesa?

"OK, pozbędzie się Xboxa. Ale uwaga! Właśnie kupił Nokię. A co z Surface?"

-pytają dziennikarze PcMag. I wyliczają zadania z którymi musi poradzić sobie Nadella: zadbać o sukces Windows Phone (szczególnie poprzez wpłynięcie na producentów , którzy nie radzą sobie z marketingiem na tym polu i nie potrafią sprzedawać smartfonów z WP). Wyzwaniem będzie też zbliżająca się premiera Windows 9.

"Satya Nadella będzie działał inaczej niż Ballmer, a to świetna wiadomość. Miejmy nadzieje, że przywiąże większą wagę do integracji platform, co pozwoli naprawić potknięcia firmy na rynku oprogramowania konsumenckiego".

PCWorld zauważa, że nowa strategia określona jako "Po pierwsze mobile, po pierwsze chmura" może nie wystarczyć, by wyciągnąć Microsoft z kłopotów:

"Wiele problemów takich jak ewolucja Windows, Windows Phone, ekosystemu który je zespala, będzie musiało poczekać aż Nadella nadrobi zaległości jeśli chodzi o mniej znane aspekty działalności Microsoftu.

Na ten sam problem zwraca uwagę portal Endgadget

"Microsoft staje się coraz bardziej firmą sprzętową, a to niepewny grunt dla nowego prezesa".

The Guardian zauważa, że wybór nowego prezesa mógł wielu zaskoczyć:

"Poza Microsoftem Nadella mógł być mało znany, ale wewnątrz firmy jest prawdziwą gwiazdą".

Komentator portalu Zdnet.com ma pewne wątpliwości co do wyboru Microsoftu:

"Biorąc pod uwagę fakt, że Microsft określa się jako firma produkującą sprzęt i oprogramowanie wybór na prezesa "człowieka od chmury" nie jest taki szalony. Prawdą jest, że Microsoft większość przychodów i zysków osiąga dzięki programowaniu dla biznesu, a Nadella przecież był do tej pory szefem działu produkującego to oprogramowanie. [ ] Ale, bo zawsze musi być jakieś 'ale', Microsoft nie chce być jedynie drugim IBMem, chce być świetny zarówno na polu urządzeń jak i rozwiązań konsumenckich, nie biznesowych. A tu Nadella nie ma wielkiego doświadczenia"

Podobne "ale" pojawia się w komentarzu Przemysława Pająka:

W przypadku Satya Nadelli (nawet nie wiem, czy dobrze odmieniam to nazwisko) problem leży w tym, że oczekuje się od niego, że nie będzie kontynuował polityki swojego poprzednika Tymczasem wygląda na to, że tak właśnie może być.

Pająk docenia dotychczasowe osiągnięcia obecnego prezesa Microsoftu, jednak zauważa, że odpowiadał za tę część firmy, z którą nie było problemów.

Microsoft ma problem zupełnie gdzie indziej i wszystko dotychczas wskazywało na to, że usuwając Steve'a Ballmera rada nadzorcza to rozumie. [...] - czy Nadella czuje rynek technologii konsumenckich? - czy Nadella zna się na marketingu? - czy Nadella rozumie potęgę medialnego PR-u? - czy Nadella ma w sobie nutę szaleństwa i charyzmy, tak potrzebnych w dzisiejszym świecie biznesu technologicznego?

- podobne do tych wątpliwości ma wielu komentatorów i publicystów.

Wizjoner czy administrator?

Dlaczego wybór nowego prezesa Microsoftu tak trudno poddać ocenie? Jest ku temu kilka powodów. Microsoft to firma, która działa w bardzo wielu obszarach branży komputerowej. Wystarczy porównać ją z rywalami - ani Google, ani Apple nie mają tak gigantycznych struktur, nie sprzedają tylu różnych produktów i usług.

Nadella odpowiadał do tej pory za zarządzanie "niewidzialną częścią" Microsoftu - nie słyszeliśmy do tej pory o większości spraw, którymi zajmował się na co dzień. Stąd ta nieufność, pytania "czy sobie poradzi".

Rynek, komentatorzy oczekiwali chyba, że w fotelu prezesa Microsoftu zasiądzie ktoś bardziej znany, ktoś to powie "za pół roku Windows Phone zdobędzie połowę rynku". Microsoft ma jednak zbyt wiele problemów, by wszystkie dało się naprawić jedynie wymieniając prezesa. Minie trochę czasu nim przekonamy się czy następca Gatesa i Ballmera to wizjoner czy administrator.

Więcej o: