Nie używasz Facebooka? Dowiedz się, co mówią to tym wyniki dziesięcioletnich badań

Liczba użytkowników Facebooka przekroczyła na świecie miliard, w Polsce piętnaście milionów. Na portalu Marka Zuckerberga są więc wszyscy? Nie, nie wszyscy. I ten fakt to klucz do zrozumienia tego, jak funkcjonujemy w sieci. Poznajcie wyniki badań Danah Boyd, specjalistki od social media.

Wokół Facebooka narosło całe mnóstwo mitów. Dla jednych jest zupełnie naturalnym narzędziem do komunikacji ze znajomymi i rodziną, dla innych miejscem bezwartościowym.

Wszyscy jednak w jakiś sposób funkcjonujemy w Sieci na płaszczyźnie społecznościowej. Amerykańska specjalistka od social media Danah Boyd, od 2009 roku zatrudniona w Microsoft Research, opublikowała właśnie książkę dotyczącą zachowania nastolatków w sieci. Jej tytuł jest dość wymowny: "It's complicated". Książka powstała na podstawie dziesięcioletnich badań na temat zachowania nastolatków w internecie.

Dziennikarze portalu The Verge przeprowadzili wywiad z autorką, dzięki któremu poznaliśmy jej stosunek do kilku trendów, jakie wykazują młodzi użytkownicy internetu.

Dlaczego "Facebook" zniszczy młodzież?

Według Boyd każdy rodzic boi się, że "coś" sprowadzi jego pociechę na złą drogę. Kiedyś niszczyć młodzież miały komiksy, później, telewizja, MTV, dziś "złym" jest internet a szczególnie portale społecznościowe. Amerykanka twierdzi, że dorośli nie rozumieją sposobu, w jaki młodzież używa internetu. Podaje liczne przykłady. Jeden opisuje historię pewnej nastolatki, która zamordowała swoją matkę. Z racji tego, że dziewczyna bardzo dużo publikowała na MySpace, o czym wiedzieli wszyscy jej znajomi, media połączyły te dwa fakty nazywając ją "Morderczynią z MySpace". Uznano, że przesiąknięta "bezwartościowymi" treściami dziewczyna postanowiła w końcu pozbyć się kłopotów.

 

InfoterrorFot. Robert Kędzierski

 

Prawda okazała się jednak inna - Boyd przeanalizowała wpisy dziewczyny na MySpace. Były pełne próśb o pomoc, opisywał przemoc domową, różne incydenty trwające ponad rok. Nikt jednak na to nie zareagował, nawet nauczyciele, którym przyjaciele nastolatki mówili, że wszystkie jej problemy są opisane na MySpace. Władze stwierdziły, że na terenie szkoły zablokowano dostęp do serwisu, nie ma więc jak sprawdzić, co dziewczyna tam pisze. Uznano z góry, że nie ma tam nic interesującego, bo przecież "tylko MySpace", miejsce, w którym publikuje się różnego rodzaju "głupoty".

Ten przykład dowodzi tego, że dorośli nie rozumieją, iż dla nastolatków portale społecznościowe to narzędzie do wyrażania siebie. Gdyby dziewczyna, która zamordowała swoją matę prowadziła tradycyjny pamiętnik z pewnością treści w nim zapisane potraktowano by inaczej niż te, które umieściła "w sieci".

 

Wielu ludzi nie używa Facebooka, czy to normalne?

Według Boyd to, że ktoś nie używa Facebooka jest... całkowicie zdrowe.

"Era Facebooka to jakaś anomalia. Pomysł, że wszyscy wchodzimy na jedną stronę jest po prostu dziwaczny"

- wyjaśnia Boyd.

To w zasadzie klucz do zrozumienia tego, jak funkcjonujemy w świecie wirtualnym i rzeczywistym. Według Boyd przyjmujemy określone pozy. To dlatego nastolatki wolą używać kilku-kilkunastu różnych programów a nawet używać wielu sieciowych tożsamości. To całkowicie naturalne, bo w świecie rzeczywistym możemy określać naszą postawę choćby przez strój. Funkcjonując w sieci również musimy w jakiś sposób wyrażać swoje różne "ja". Stąd sięganie po różne komunikatory, inne niż Facebook sieci społecznościowe, inne narzędzia.

"Pomysł łączenia z naszym prawdziwym imieniem i nazwiskiem wszystkich naszych sieciowych tożsamości kłóci się z ludzką psychiką. Reprezentują nas nasze ciała, a te dostosowujemy do sytuacji. Ubieramy się w inny sposób, wyrażamy emocje w inny sposób. Idea łączenia wszystkiego z uniwersalnym identyfikatorem jest nierealna. To nie działa w taki sposób. "

- stwierdza Amerykanka.

Tu Boyd podaje inny przykład. Chodzi o pewną nastolatkę, będącą zagorzałą fanką One Direction. Jej przyjaciele wiedzieli, że na Twitterze pisze w zasadzie tylko o tym. Dziewczyna chciała jednak pozostać w kontakcie z przyjaciółmi i używała też Instagrama. Na tym serwisie nigdy nie wspomniała o One Direction.

Dlaczego? Bo w świecie "ideologii Facebooka" musimy kalkulować, rozważać. "Co powiedzą znajomi, kiedy dowiedzą się, że lubię właśnie ten zespół". Facebook jest więc często narzędziem bardziej formalnej, a nie nieskrępowanej komunikacji.

 

FOMOFot. Robert Kędzierski

 

Jak wyjaśnić fenomen Snapchat?

Właśnie taka postawa nastolatków stoi według Boyd za olbrzymią popularnością aplikacji Snapchat. Przypomnijmy: pozwala ona przesyłać wiadomości (w tym zdjęciowe), które znikają w sekundy po wyświetleniu. Narzędzie to jest oczywiście stosowane bardzo często w celach seksualnych, ale według Boyd sprawa ma drugie dno. Chodzi o to, że dzięki tej aplikacji młodzi ludzie czują prawdziwą wolność wypowiedzi, czują, że komunikują coś w sposób ulotny, chwilowy, ale właśnie tego chcą. Jest to komunikacja w kontekście danej chwili, której nigdy później nie będzie można "wyszukać".

Czy nastolatki faktycznie porzucają Facebooka?

Według Boyd trzeba rozróżniać "porzucenie Facebooka" od nieczynienia go "centrum życia". Młodzi ludzie bardzo często po prostu tylko zaglądają na portal Marka Zuckerberga - bo jest wygodny, pozwala na przykład błyskawicznie przesłać komuś wiadomość.

Władze Facebooka zdają sobie popularność serwisu zniechęca wielu internautów. Między innymi z tych powodów firma przejęła Instagrama i WhatsApp - by mieć w swoim zasięgu również "buntowników".

***

Okazało się, że kiedy przyjrzeć się z bliska jak młodzi ludzie funkcjonują w Sieci pryska wiele stereotypów. To dlatego boyd twierdzi, że "z dzieciakami wszystko jest w porządku". To rodzice nie do końca rozumieją czym jest internet dla nastolatków, demonizują i moralizują. Chcą w ten sposób chronić dzieci przed nieznanym. A nieznanego zawsze się boimy. Może czas więc poznać swego "wroga" i zajrzeć na Facebooka?

P.S. Sama Danah Boyd wybrała by jej imię pisać z małych liter (danah boyd), jednak z uwagi na przejrzystość tekstu pisaliśmy je zgodnie z powszechnie przyjętymi normami. Jeśli chcecie wiedzieć skąd u Boyd taka nietypowa decyzja, to odpowiedź znajdziecie tutaj.

Więcej o: