Polskie wojsko zgubiło drona za 100 tysięcy złotych. Szukają go inne drony

W środę 7 maja podczas ćwiczeń na poligonie w Toruniu bezzałogowy dron stracił łączność ze swoim operatorem. Do tej pory nie udało się go zlokalizować, ale poszukiwania trwają. Biorą w nich udział żołnierze i inne drony należące do polskiej armii.
Armia szuka drona Polskie wojsko zgubiło drona za 100 tysięcy złotych. Szukają go inne drony W środę na poligonie w Toruniu bezzałogowy dron stracił łączność ze swoim operatorem. Do tej pory wojsku nie udało się go zlokalizować, ale poszukiwania trwają. W środę 7 maja podczas ćwiczeń na poligonie w Toruniu bezzałogowy dron stracił łączność ze swoim operatorem. Do tej pory nie udało się go zlokalizować, ale poszukiwania trwają. Biorą w nich udział żołnierze inne drony należące do polskiej armii. - Podczas zgrupowania artylerzystów, ćwiczących 7 maja na terenie poligonu toruńskiego, operatorzy miniaturowego bezzałogowego statku powietrznego Flyeye , utracili łączność z aparatem w czasie sprowadzania go do lądowania. Samolot odleciał w kierunku ustalonego na taką okoliczność, zapasowego miejsca lądowania, w rejonie miejscowości Skulsk - oświadczył rzecznik prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Artur Goławski. Armia miała nadzieję, że wart 100 tys. zł dron, z którym utracono kontakt, miał pojawić się na lądowisku w Skulsku. Tak się jednak nie stało. Jak informuje TVN24, nie wiadomo, dlaczego dron nie powrócił na lądowisko. - Nie otrzymaliśmy dotąd informacji o spowodowaniu jakichkolwiek strat materialnych. Okoliczności zdarzenia bada komisja powołana na szczeblu zgrupowania poligonowego. Przedstawiciel firmy ocenił wstępnie, że zdarzenie było niezależne od prawidłowo postępującej obsługi zestawu Flyeye - mówi Goławski dla TVN24. Drony Flyeye to średnie bezzałogowce operacyjne (klasy MALE - Medium Altitude Long Endurance, czyli średniego pułapu i długiego czasu trwania lotu). Produkuje je pochodząca z Gliwic firma Flytronic. Samolot ma niewielkie rozmiary, można go spakować do plecaka i wypuścić z ręki, całość waży 11 kg. Takie drony już znajdują się na wyposażeniu polskiej armii (oczywiście, teraz jest o jednego mniej) a co więcej, MON zapowiedział kolejne zakupy takich urządzeń.
- Podczas zgrupowania artylerzystów, ćwiczących 7 maja na terenie poligonu toruńskiego, operatorzy miniaturowego bezzałogowego statku powietrznego Flyeye , utracili łączność z aparatem w czasie sprowadzania go do lądowania. Samolot odleciał w kierunku ustalonego na taką okoliczność, zapasowego miejsca lądowania, w rejonie miejscowości Skulsk - oświadczył rzecznik prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych ppłk Artur Goławski.

Armia miała nadzieję, że dron z którym utracono kontakt miał pojawić się na lądowisku w Skulsku. Tak się jednak nie stało. Jak informuje TVN24 , nie wiadomo, dlaczego dron nie powrócił na lądowisko.

- Nie otrzymaliśmy dotąd informacji o spowodowaniu jakichkolwiek strat materialnych. Okoliczności zdarzenia bada komisja powołana na szczeblu zgrupowania poligonowego. Przedstawiciel firmy ocenił wstępnie, że zdarzenie było niezależne od prawidłowo postępującej obsługi zestawu Flyeye - mówi Goławski dla TVN24.

 

08.03.2012 GLIWICE , PODCZAS PREZENTACJI SAMOLOTU BEZZALOGOWEGO FLYEYE WEDLUG PROJEKTU GLIWICKIEJ FIRMY FLYTRONIC , KTORY SLIZY DO OBSERWACJI I PATROLOWANIA . FOT. GRZEGORZ CELEJEWSKI /  AGENCJA GAZETA    SLOWA KLUCZOWE: FLY EYE FLY TRONIC Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta

 

Drony Flyeye to średnie bezzałogowce operacyjne (klasy MALE - Medium Altitude Long Endurance, czyli średniego pułapu i długiego czasu trwania lotu). Produkuje je pochodząca z Gliwic firma Flytronic. Samolot ma niewielkie rozmiary, można go spakować do plecaka i wypuścić z ręki, całość waży 11 kg. Takie drony już znajdują się na wyposażeniu polskiej armii (oczywiście, teraz jest o jednego mniej) a co więcej, MON zapowiedział kolejne zakupy takich urządzeń, z których brytyjski Watchkeeper jest jednym z możliwych typów:

Dlaczego zaginął dron warty 100 tysięcy złotych? Do zbadania tej sprawy powołana już została specjalna komisja wojskowa.