Jak Polacy robili efekty specjalne do "Teorii Wszystkiego" Terry'ego Gilliama [TAK TO SIĘ ROBI]

Terry Gilliam jest reżyserem o niezwykłej wyobraźni, który wie czego chce. Dla nas ważne jest, że do jego najnowszego filmu "Teoria Wszystkiego? część efektów 3D wykonywało warszawskie studio Chimney Poland.

Zazwyczaj, kiedy myślimy o produkcji efektów specjalnych do filmów, to na myśl przychodzi nam przemysł hollywoodzki, albo, w najlepszym wypadku, Weta Digital z Nowej Zelandii. Jednak wiele ważnych rzeczy dzieje się także w Europie. Niedawno warszawski oddział Chimney'a współtworzył efekty 3D do najnowszego filmu Terry'ego Gilliama "Teoria Wszystkiego".

Sprostać wymaganiom bezkompromisowego twórcy z wizją nie jest łatwo. Każdy detal musi być idealnie dopracowany i odpowiadać obrazowi, który reżyser ma w głowie. Terry Gilliam, wielu znany jako członek dawnej grupy "Latający Cyrk Monty Pythona", zasłynął właśnie swoją niepowtarzalną wyobraźnią. Filmy takie jak "Brazil" (1985) i "Bandyci Czasu" (1981) wystarczy zobaczyć raz, by pamiętać je na całe życie. W sferze wizualnej jego najnowsza produkcja bardzo je przypomina i każdy kadr wypełniony jest niezwykłymi strojami, scenografią i efektami 3D. Za te ostatnie odpowiadała grupa Chimney, która posiada biura w kilku krajach Europy (i od niedawna także w Australii), a jej polski oddział był jednym z pierwszych, jakie zostały otwarte. Warszawski Chimney był odpowiedzialny za stworzenie jednego z najważniejszych elementów filmu: modelu centralnego komputera.

 

Terry Gilliam - Fot. materiały prasowe Gutek Film

Kocioł, komputer - ważne, że robi wrażenie!

Zdjęcia do filmu odbywały się w Rumunii i tam Terry Gilliam w miejscowości Calarasi pod Bukaresztem natrafił na opuszczoną hutę stali. W niej znalazł stary kocioł o gigantycznych rozmiarach i fantastycznym wyglądzie. Reżyser był zdeterminowany, by wykorzystać go w filmie. Oczywiście organizowanie planu zdjęciowego w zdewastowanej hucie nie wchodziło w grę, tak więc podczas wizji lokalnej zrobiono tam mnóstwo zdjęć, aby odtworzyć tę niezwykłą konstrukcję za pomocą grafiki komputerowej.

 

Terry Gilliam obchodzi kocioł i sprawdza detale Fot. Voltage Films

Jak to się robi?

Pierwszym etapem prac było zbudowanie jednego piętra konstrukcji w studio, by móc nakręcić tam sceny z aktorami. Na planie obecni byli przedstawiciele Chimney, którzy dokładnie zmierzyli wymiary każdego elementu, zarejestrowali pozycję każdej lampy, by odpowiednio oddać to samo oświetlenie w komputerze, i przygotowali zielone tła tak, by łatwo można było zastąpić je cyfrowymi elementami scenografii, czy też śledzić ruch kamery.

Kolejnym krokiem było stworzenie cyfrowej wersji tej scenografii, by graficy mieli punkt odniesienia w tworzeniu pozostałych elementów modelu. W międzyczasie odbywało się wiele spotkań i ustalano takie detale, jak ilość wiszących kabli, czy grubość wsporników podtrzymujących kocioł. Następnie każdy element modelu jest rozkładany na płaskiej powierzchni i pokrywany odpowiednimi teksturami. Gdy już wiadomo, który fragment ma być zardzewiały, a który ma być gołym metalem, poszczególnym fragmentom przypisywane są osobne materiały mające wpływ na sposób odbijania przez nie światła.

 

Przed i po Fot. Voltage Films/Chimney

 

Kiedy już wszystko zostało przygotowane nadchodzi czas na rendering, czyli wygenerowanie skończonej wersji pasującej do materiału filmowego. By to zrobić należy najpierw odpowiednio oświetlić model, zgodnie ze światłem obecnym na planie filmowym, a następnie stworzyć ujęcia odpowiadające nagranemu materiałowi.

Symulowanie ruchu kamery to proces zwany match moving. Polega on na śledzeniu wielu punktów o wysokim kontraście, dzięki czemu grafik wie dokładnie gdzie znajduje się kamera. Na przykład jeśli punkty się do siebie zbliżają, to znaczy, że kamera odjeżdża, a jeśli oddalają to robi najazd. Takimi punktami odniesienia (zwanymi trackerami) są często fragmenty ciemnozielonej taśmy przyklejane na zielone tło w studio. A dlaczego właśnie zieleń i co było przyczyną zastąpienia nią dawnych bluescreenów? Jednym z głównych powodów jest coraz bardziej powszechne filmowanie materiału na kamerach cyfrowych, których matryce najlepiej zapisują właśnie barwy zielone. Ze wszystkich kolorów, to właśnie one zazwyczaj zawierają najmniej szumów, dzięki czemu łatwiej jest odseparować tło od grających na planie aktorów oraz możliwe jest dokładniejsze śledzenie ruchu.

 

 

Już zbliżamy się powoli do końca, ale pozostała jeszcze jedna ważna rzecz - dostosowanie renderowanego obrazu do zniekształceń obiektywu. Efekt pracy grafików jest idealny w tym znaczeniu, że nie posiada żadnych wypaczeń. Z kolei materiał filmowy jest zawsze odrobinę zniekształcony, w różnym stopniu w zależności od użytej kamery i obiektywu. Grafik musi zatem zebrać wszystkie informacje na temat używanego na planie sprzętu i dopiero po dostosowaniu do nich parametrów obrazu 3D można przystąpić do renderowania ujęć.

Obraz jest wtedy generowany dokładnie tak, jak powinien przedstawiać się na filmie. Kiedy wszystkie klatki są gotowe zostają one wkomponowane w materiał filmowy, a po korekcji koloru dodawane są końcowe efekty, takie jak na przykład pył.

 

Przed i po Fot. Voltage Films/Chimney

 

To brzmi jak bardzo dużo pracy...

Co ważne, grafik musi być częściowo specjalistą od wszystkiego. W końcu aby stworzyć wiarygodną konstrukcję musi ona wyglądać realistycznie. Jak powiedział mi Miron Błocki z Chimney Poland, jeden z grafików pracujących przy "Teorii Wszystkiego":

Widz zawsze zauważy fałsz, bo z życia wie jak to powinno wyglądać. Może nie będzie w stanie pokazać dokładnie, który element się nie zgadza, ale zauważy jego karykaturalność. Grafik musi umieć dostrzec fragment, który się nie zgadza, tak więc po trochu musimy znać się na inżynierii, fizyce, anatomii człowieka, czy fizjologii zwierząt.

Proste? Oczywiście, że nie, ale za to jakie fajne. Jak dodaje Marcin Drabiński, CGI/VFX Supervisor z Chimney Poland:

Praca przy takich ambitnych projektach jak ten dała nam wszystkim mnóstwo satysfakcji.

Tymczasem zapraszam do naszej galerii unikatowych zdjęć z planu, oraz fotografii oryginalnego pieca hutniczego z Rumunii >>>

Film "Teoria Wszystkiego" możecie obejrzeć w Kinoplexie, wystarczy, że klikniecie w obrazek poniżej:

Obejrzyj Teorię Wszystkiego fot. Kinoplex


Więcej o: