Oculus Rift dopiero teraz pokazuje swój potencjał

Telewizory 3D miały pomóc nam "zanurzyć się" w świecie filmu. Być może teraz okaże się ostatecznie, że 3D nie jest nam do tego potrzebne. Wystarczy Oculus Rift.

Oculus Rift przeważnie robi na ludziach duże wrażenie. Gdy po raz pierwszy go przymierzałam, uruchomiono mi jedną z gier. "Cokolwiek się zdarzy, nie odrywaj dłoni od biurka" - mówiono mi zanim założyłam hełm. Zasady? Proste - kładę dłonie płasko na biurku. Na głowie mam Oculusa, widzę wyłącznie to, co wyświetlane jest na ekranie, nic więcej. Na uszach mam słuchawki, które izolują od świata zewnętrznego. Zaczęłam się rozglądać - widzę pomieszczenie, które trochę wygląda jak biuro. Patrzę w dół - widzę klawiaturę i dłonie. To nie moje własne dłonie, tylko odwzorowane, ale leżą w dokładnie tym samym miejscu. W słuchawkach słyszę bzyczenie i w polu widzenia pojawia się pszczoła. Za nią kolejne, po chwili w pokoju jest już cały rój.

Mam nerwy jak ze stali, nawet nie drgnęłam. Nagle słyszę skrzypienie; rozglądam się i widzę, że drzwi zaczynają się uchylać. Zza nich do pomieszczenia wchodzi dinozaur. To nie był T-rex, ale stwierdziłam, że najlepszą taktyką jest przestać się ruszać. Raptor, gdy zauważył, że jego obecność nie robi na mnie wrażenia, ostentacyjnie wymaszerował z pokoju. Następnie słyszę cichy stukot. Nagle z sufitu zaczynają spadać noże, które wbijają się tuż obok "moich" dłoni. W dalszym ciągu zachowuję stoicki spokój. Narrator w grze stwierdza, że jeśli nie bałam się do tej pory, to teraz zacznę. Na biurko zaczynają wchodzić pająki...

Zaczynam czuć się nieswojo. Pająki coraz bardziej się zbliżają, za chwilę jeden wejdzie mi na rękę. Wiercę się niespokojnie. W końcu staje się nieuniknione - pająk wpełzł mi na rękę i idzie coraz wyżej. Tu już nie wytrzymałam i zerwałam hełm z głowy.

Wrażenia w Oculusie są niesamowite. Dlatego ktoś mądry w Facebooku (do którego należy Oculus Rift) musiał zadać sobie pytanie - dlaczego ograniczać się tylko do gier?

W ten sposób powstało Oculuc Story Studio - grupa osób, które zajmują się tworzeniem filmów właśnie na hełm rzeczywistości wirtualnej. Pierwszy z nich miał już zresztą premierę - nosi tytuł "Lost" i trwa 5 minut. Za to świat i wrażenie filmu jest dużo bogatsze, niż to, czego doświadczamy w kinie. Jak zauważa The Verge, pomysł studia filmowego powstał po rozmowach Oculusa z Holywood. Przemysł filmowy był ciekawy, jak mógłby wykorzystać rzeczywistość wirtualną.

Wcześniej już było oczywiste, że jeśli Oculus Rift ma się rozwijać, to będzie musiał inwestować w treści.

Obawiam się jednego. Pomyślcie o swoich ulubionych filmach. Nie wszystkie z nich są przyjemne, prawda? Nie we wszystkich chcielibyście się zanurzyć bez pamięci. Czasem dobrze jest wiedzieć, że od historii którą oglądamy dzieli nas tafla szkła telewizora.