Komisja Europejska uznała, że Google nadużywa pozycji monopolisty. I rozpoczyna dochodzenie w sprawie Androida

Dochodzenie Komisji Europejskiej toczyło się od 2010 roku. Teraz Google otrzymał zestaw zarzutów dotyczących rzekomego wykorzystywania przez firmę pozycji monopolisty na rynku wyszukiwarek. Koncernowi grozić może gigantyczna kara 6 miliardów dolarów.

O co dokładnie chodzi? Powiedzmy, że przyjeżdżacie do Warszawy na weekend. Naturalnie, szukacie hotelu. A gdzie go szukacie? Zapewne w Google. Lista wyników wyszukiwania może wyglądać, jak ta poniżej. Sprawdźmy zatem, co mamy na liście wyników, patrząc od góry:

- sponsorowane wyniki wyszukiwania, oznaczone napisem "Reklama"

- wyniki sugerowane przez Google, z poziomu których widzimy od razu cenę za noc i mamy możliwość zrobienia rezerwacji albo poczytać recenzje napisane na Google+

Czy Google nadużywał pozycji monopolisty?

 

Fot. Google

"Normalne", organiczne wyniki wyszukiwania znajdują się poniżej.

No dobrze, to powiedzmy że z Warszawy wybieracie się do Londynu i szukacie lotu. Z czego korzystacie? Zapewne ponownie z Google. Wyniki wyszukiwania wyglądają wówczas tak:

 

Czy Google nadmiernie promuje swoje usługi kosztem innych?Fot. Google

 

Na górze ponownie mamy sponsorowane wyniki wyszukiwania. Poniżej ramkę Google, z poziomu której możemy wybrać interesujące nas daty, linie lotnicze, od razu wyświetlone ceny. Jedno kliknięcie więcej i już można kupować bilety.

Normalne wyniki wyszukiwania znów są poniżej.

To właśnie tak wysokie prezentowanie swoich usług przez Google zaniepokoiło Komisję Europejską. Dochodzenie trwało już od 5 lat i komisarze w końcu stwierdzili, że ich obawy są uzasadnione i formalnie oskarżył Google'a, że wykorzystuje swoją pozycję monopolisty na rynku wyszukiwarek, forsując swoje rozwiązania ponad inne.

Na konferencji prasowej komisarz ds konkurencyjności Margarethe Vestager zaznaczała, że KE nie chce ingerować w sposób działania algorytmu Google, lecz zależy jej na jakości wyników wyszukiwania, jakie są wyświetlane konsumentom. Google nie zwlekał z odpowiedzią i już opublikował wpis na swoim blogu, w którym przypominane są słowa szefa firmy, Larrego Page'a:

Wyszukiwarka doskonała powinna dokładnie rozumieć, o co ci chodzi i w wynikach zwracać dokładnie to, czego chcesz.

Google już od dłuższego czasu stara się rozwijać wyszukiwarkę tak, żeby w odpowiedni na zadaną frazę nie zwracała wyłącznie listy niebieskich linków, ale ODPOWIEDZI na pytania. Dlatego zintegrował z nią kalkulator, przelicznik walut, przelicznik miar, pogodę, repertuary kin, itd.

 

Google integruje różne usługi z wyszukiwarkąFot. Google

Tak, to są usługi Google, a nie konkurencji. Czy to źle? Komisja Europejska uważa, że tak. Koncernowi dostarczona została lista zarzutów, firma ma teraz 10 tygodni na odniesienie się do nich. Gigantowi grozi kara w wysokości do 10% rocznych przychodów, czyli maksymalnie 6 miliardów dolarów.

Oprócz tego uruchomione zostało kolejne postępowanie - tym razem w sprawie Androida. KE będzie sprawdzać:

1. Czy koncern stara się ograniczać dostęp do aplikacji konkurencyjnych wobec ich własnych przez preinstalowanie aplikacji Google'a na smartfonach i tabletach z Androidem

2. Czy koncern zabraniał producentom sprzętu instalowania modyfikacji Androida na których działają usługi Google

3. Czy Google na urządzeniach z Androidem łączy "w pakiety" swoje aplikacje i usługi z innymi swoimi aplikacjami.

Tu Google też już odniósł się po części do zarzutów przypominając, że na urządzeniach z ich mobilnym systemem operacyjnym preinstalowane są aplikacje Google, ale też Facebooka, producentów sprzętu czy Microsoftu.

Postępowanie Komisji Europejskiej przeciwko Google jest jednym z największych tego typu prowadzonych w ostatnich latach. I wygląda na to, że szybko się nie zakończy.