NaviExpert i Link4 proponują zabawę w bezpieczeństwo. Tylko czy bezpieczną?

O tym, że bezpieczne prowadzenie samochodu jest ważne słyszymy się tyle, że od dawna już nie zwracamy na to uwagi. Dlatego bardzo ciekawie zapowiada się akcja dwóch firm - twórców popularnej nawigacji NaviExpert i ubezpieczyciela Link4.

W działającą na smartfonach aplikację NaviExpert wbudowano moduł, który może obserwować sposób, w jaki jeździmy. Może, bo przystąpienie do akcji jest dobrowolne. Monitorowana jest liczba przejechanych kilometrów ale przede wszystkim to, czy trzymamy się ograniczeń prędkości oraz na ile płynnie jedziemy.

Za to wszystko otrzymujemy punkty - najwyżej premiowane jest bezpieczeństwo jazdy, liczba przejechanych kilometrów ma mniejsze znaczenie. Co kilka godzin zdobyte punkty są zliczane, a na podstawie ich sumy powstaje ranking. Widać tam login użytkownika oraz to, ile punktów zdobył. Ranking możemy obejrzeć sami, w aplikacji, lub online na stronie Link4. Za zdobyte punkty będzie można ponoć wygrać nagrody: m.in. smartfon Sony Xperia Z3, vouchery na paliwo czy szkolenia z bezpiecznej jazdy.

Pomysł jest prosty i wdzięczny - co prawda hasło ?grywalizacja? nie jest już tak modne, jak kilka lat temu, ale ta metoda nadal się sprawdza. Tu cel jest bardzo szczytny - Polacy masowo zabijają siebie i innych przy pomocy samochodów, więc każda akcja, która może kogokolwiek uratować ma sens i jest godna pochwały. Sam bawię się z NaviExpertem i Linkiem4 od kilku dni i zauważyłem, że znacznie bardziej zwracam uwagę na to, czy nie przekraczam aby dozwolonej prędkości. Już samo to należy uznać za spory sukces programu.

Pozostaje jednak inna kwestia. Współdziałanie firmy tworzącej program, który towarzyszy stale kierowcy i zna szczegóły jego jazdy z firmą zajmującą się ubezpieczeniami komunikacyjnymi niesie daleko idące konsekwencje. Link4 może bowiem otrzymywać szczegółowe dane dotyczące tego jak kto jeździ. Jak często, gdzie i o ile przekracza dozwoloną prędkość. Czy często zdarza mu się ostre hamowanie i gwałtowne przyspieszanie. To wszystko - potencjalnie - bardzo cenne dla ubezpieczyciela dane. Ich wartość jest dwojaka. Po pierwsze pokazuje ogólnie jak jeżdżą kierowcy. Pokazuje dokładnie i prawdziwie, z pierwszej ręki. Po drugie może pokazywać, że Kowalski jeździ źle. Brawurowo bo uważa się za kozaka albo niebezpiecznie, bo na przykład starzeje się i coraz gorzej sobie radzi. I tu już zaczyna się obszar niebezpieczny. Bo ubezpieczyciel może te dane gromadzić, przetwarzać i wykorzystywać po to, by Kowalskiemu podnieść stawkę ubezpieczeniową. To zresztą całkiem zrozumiałe - istotą działania ubezpieczycieli jest kalkulowanie ryzyka. Jeśli mam 75 lat, to stawka za ubezpieczenie na życie będzie wyższa, niż ta dla 25-latka. To zrozumiałe.

Jednak w przypadku ubezpieczeń komunikacyjnych sprawa staje się śliska. Bo ludzie bardzo nie lubią, kiedy ocenia się ich styl jazdy. Bo - wbrew logice - nie godzą się, by ubezpieczyciel kazał im więcej płacić, jeśli jeżdżą niebezpiecznie.

Oczywiście nie mamy pewności, że Link4 skorzysta z danych gromadzonych podczas akcji z NaviExpertem. Na stronie FAQ odpowiedzi związane z dalszym wykorzystaniem danych są dość dwuznaczne:

Czy dane z jazdy będą brane pod uwagę przy likwidacji szkody?

Nie. Nie mamy takich planów.

Czy wyniki będą miały wpływ na wysokość mojej składki?

Na tym etapie nie planujemy wykorzystywać danych na temat Twojego stylu jazdy do kalkulowania składek.

 

NA TYM ETAPIE. Czyli podczas trwania obecnej akcji - nie. Potem - czemu nie?

Mogę w tym momencie zakrzyknąć ?Ha! Mam was!? i ostrzec wszystkich przed tym straszliwym spiskiem. No więc nie. Bo, jeśli spojrzeć z odrobiną dystansu, cała akcja może nam wyjść tylko na dobre. Nie chcesz, żeby ubezpieczyciel podniósł ci stawkę? Nic prostszego - po prostu jeźdź bezpiecznie. Pomożesz sobie, innym no i ubezpieczycielowi. To oczywiście twój wybór, ale ja będę używał tego programu. Właśnie dlatego, że skłania mnie do bezpieczniejszej jazdy.