Rosyjski miliarder i Stephen Hawking będą razem szukać kosmitów. Projekt SETI otrzyma 100 mln. dolarów

Aż 100 milionów dolarów zasili projekt poszukiwania życia pozaziemskiego SETI, a do współpracy dołączyli Stephen Hawking i inni światowej sławy fizycy i astronomowie. Czy to jednak wystarczy, byśmy w końcu odebrali obcy sygnał z kosmosu?

Rosyjski miliarder, Jurij Milner, ogłosił w poniedziałek, że w ciągu najbliższych 10 lat przeznaczy 100 milionów dolarów na poszukiwanie życia pozaziemskiego w ramach projektu SETI (Search for Extraterrestrial Intelligence; pl. poszukiwanie pozaziemskiej inteligencji). Na oficjalnej konferencji towarzyszył mu prof. Stephen Hawking, który podczas wydarzenia powiedział, że wczesne wykrycie życia na innych planetach może być kluczowe dla przetrwania ludzkości.

Zapowiedź Milnera to pierwszy tak duży zastrzyk finansowy dla projektu SETI od początku jego istnienia. Dzięki niemu badacze będą mieli dostęp do najpotężniejszych radioteleskopów i najnowszego sprzętu, na którego wykorzystanie do tej pory nie było ich stać. Co więcej, w końcu SETI będzie stać na zatrudnienie dodatkowych analityków, dzięki czemu w ciągu najbliższych 10 lat ludzkość odsłucha sygnały z miliona układów gwiezdnych. Biorąc pod uwagę, że przez ostatnie 50 lat zdołali sprawdzić jedynie kilka tysięcy, wygląda to imponująco.

Oprócz prof. Stephena Hawkinga, projekt SETI będą wspierać królewski astronom i wykładowca na Uniwersytecie w Cambridge prof. Martin Rees, były dyrektor Laboratorium Badawczego NASA im. Amesa Peter Worden oraz prof. Geoffrey Marcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego.

Dlaczego szukamy?

SETI de facto zaczęło działać w 1960 roku, gdy astronom Frank Drake po raz pierwszy użył radioteleskopu w poszukiwaniu sygnału radiowego wysłanego spoza naszego układu słonecznego. Z kolei od 1999 roku wolontariusze mogą dołączyć do programu SETI@home, który wykorzystuje nieużywaną moc obliczeniową naszych domowych komputerów do poszukiwania sygnałów. Do dzisiaj w ramach projektu nasłuchiwaliśmy fale radiowe i sygnały optyczne z kilku tysięcy gwiazd, a to jest jedynie kropla w morzu, bo w naszej galaktyce jest od 100 do 400 miliardów gwiazd.

Droga MlecznaFot. NASA/JPL

Czy znajdziemy?

Jednym z najważniejszych pytań, jakie możemy postawić, jest czy takie poszukiwania w ramach SETI w ogóle mają sens. Z jednej strony istnienie inteligentnego życia poza Ziemią jest oczywiste, przynajmniej biorąc pod uwagę ogrom samej Drogi Mlecznej oraz fakt, że w jej obrębie jest około 10 miliardów planet o warunkach zbliżonych do ziemskich. Co więcej, wiele z tych planet jest nawet o miliardy lat starszych od Ziemi, więc życie miało dużo więcej czasu by się rozwinąć, osiągnąć wysoki poziom technologii (przypomnijcie sobie jak nasza technologia rozwinęła się przez ostatnie 100 lat, a potem wyobraźcie sobie 2 miliardy lat różnicy), a nawet wyginąć.

Możliwe jednak, że ludzkość korzysta z zupełnie innej technologii, niż obce cywilizacje, które przecież nie muszą wysyłać sygnałów radiowych. Możliwe, że jesteśmy najbardziej zaawansowaną cywilizacją w naszej galaktyce, albo wręcz najbardziej zacofaną, przez co nie warto się nami zajmować. Większość naukowców jest zgodna co do jednego: powinniśmy najpierw nasłuchiwać i powstrzymać się przed wysyłaniem własnych sygnałów w przestrzeń, której do końca nie rozumiemy i przynajmniej na to projekt SETI może nas przygotować. Jak powiedział prof. Stephen Hawking: "Jeśli kosmici nas odwiedzą, to rezultat może być podobny do tego, gdy Kolumb odkrył Amerykę. Nie skończyło się to dobrze dla jej mieszkańców".

 

"Jeśli ludzie odrzucą naukę i technologię, to cywilizacja cofnie się w rozwoju"

Przeczytaj naszą rozmowę z astrofizykiem Neilem deGrassem Tysonem >>>

Przeczytaj autobiografię Stephena Hawkinga "Moja krótka historia" >>