Wyrzucił Jobsa z Apple, teraz wraca z TAKIM pomysłem?

John Sculley to nieco zapomniana postać świata technologii. W latach 1991-1993 był prezesem Apple. Zasłynął... usunięciem z firmy jej założyciela, Steve'a Jobsa. Dziś Sculley wraca na rynek z nowym pomysłem. Chce zawojować rynek tanim flagowcem - Obi Worldphone. Ma jakieś szanse na sukces?

John Sculley, niegdysiejszy prezes Apple, dziś jest szefem spółki, która zaprezentowała dwa nowe smartfony, które mają podbić rynki wschodzące: Obi Worldphone SF1 i SJ1.5.

SF1 wyposażono w procesor Snapdragon 615 (64-bit), ekran o przekątnej 5 cali (Full HD, Gorilla Glass 4), 2GB pamięci RAM, 16GB miejsca na dane. Standardowa wersja 3G kosztuje kosztuje 129 dolarów, 4G - 199 dolarów. Płacąc 249 dol. otrzymamy urządzenie o zwiększonej pamięci RAM (3GB) i 32GB na dane. Wszystkie wersje to Dual Sim. W smartfonie znajdziemy też aparat robiący zdjęcia o rozdzielczości 13 megapikseli i akumulator o pojemności 3000 mAh oraz slot na karty SD.

Obi SF1 from Obi Worldphone on Vimeo.

SJ1.5 ma gorsze parametry: steruje nim czterordzeniowa jednostka Mediatek, urządzenie ma 1GB pamięci RAM i 16GB na dane. Ekran o przekątnej 5 cali ma rozdzielczość 720x1280 pikseli. Smartfony Obi wyposażono w najnowszą wersję systemu Android - Lollipop 5.1.

Urządzenia, jak wyjaśnia Business Insider, przeznaczone są na rynki wschodzące (Afryka, Azja, Środkowy Wschód) i mają konkurować z bardziej znanymi markami.

Oba modele zaprezentowane przez niegdysiejszego prezesa Apple zasługują na uwagę, ale tylko SF1 budzi w nas jakiekolwiek emocje. Telefon jest dobrze zaprojektowany, ma dobre parametry, a autorska nakładka na Androida również wydaje się interesująca. Jeśli tylko jakość wykonania telefonu nie będzie budzić zastrzeżeń model ma szanse stać się "tanim flagowcem", urządzeniem o wysokich możliwościach kosztującym wyjątkowo mało. Szkoda tylko, że ekran SF1 nie jest nieco większy. Byłby znacznie bliższy ideału.