Jeśli TAK uczymy informatyki w Polsce, to może nie uczmy wcale?

Na portalu MyApple wybuchł spór o to jak nauczamy dzieci informatyki w szkołach. Czy ma sens taki model, który nakazuje wkuwanie nudnych pojęć opisujących działanie Windows i ignoruje istnienie dotykowych interfejsów.

Daniel Światły opublikował na MyApple materiał, który dowodzi tego, że z nauczaniem informatyki w Polsce coś jest nie tak. Syn autora tekstu, czwartoklasista, otrzymał jedynkę z informatyki. Pomimo tego, że całkiem świetnie rozumie działanie komputerów zarówno w teorii, jak i w praktyce.

Regułki, regułki, regułki

Nauczyciel, podążając ścieżką wytyczoną przez podręcznik, oczekiwał od czwartoklasisty znajomości między innymi nazewnictwa suwaków sterujących okienkiem w systemie Windows.

Pasek przewijania pionowego: 7a) suwak paska przewijania pionowego 7b) przycisk przewijania w górę 7c) przycisk przewijania w dół Pasek przewijania poziomego: 8a) suwak paska przewijania poziomego 8b) przycisk przewijania w lewo 8c) przycisk przewijania w prawo.

Jestem pewien, że nikt z czytających ten tekst nazw poszczególnych pasków nie zna, ale potrafi ich używać z zamkniętymi oczami. Gdzie zatem tkwi problem?

Android i iOS to nie systemy operacyjne?

Osoby, które stworzyły podręcznik, z którego korzysta syn pana Światłego zdały się zignorować fakt, że istnieją nowe generacje systemów operacyjnych. Smartfon, czy to z iOS, czy z Androidem, można nazwać komputerem, a używając takiego sprzętu posługujemy się przecież systemem operacyjnym wyposażonym w interfejs.

Tymczasem dziecko w podręczniku natrafia na definicje nieaktualne, takie jak ta:

Ikona to mały obrazek, który symbolizuje elementy środowiska Windows, np. program, folder, skrót do pliku, dysk.

Bloger zapytuje:

"To ikona w OSX lub Androidzie nie jest ikoną? Dziecko wie, że jest, ale tak właśnie tworzy się bzdurne wrażenie, że graficzny interfejs użytkownika to Windows i żaden inny."

Autora tekstu takie nauczanie oburza, bo nie wyjaśnia fundamentu działania komputera, systemu operacyjnego. Kolejnym przykładem wątpliwej definicji zawartej w książce jest definicja skrótu.

"Skrót jest to mały plik - odsyłacz do programu, folderu lub pliku, znajdującego się w innym miejscu niż reprezentująca go ikona. Skrót umożliwia dostęp do najczęściej używanych programów. Ikona skrótu ma strzałkę umieszczoną w lewym rogu."

Czy to pojęcie da się objaśnić lepiej? Sam autor tekstu robi to wyśmienicie, w sposób, który sięga do podstaw.

"Pokazałem synowi tekturową teczkę na dokumenty, notes, kopertę. Ale najpierw zaprezentowałem, jak wyglądało uruchamianie programów, gdy królował DOS. Że trzeba było znać ich nazwę. Że trzeba było znaleźć odpowiednią pozycję na liście tekstowej, zjechać kursorem, zatwierdzić Enterem... Dlatego wymyślono ikony - symbole graficzne. Widzisz narysowany notesik, wskazujesz, klikasz. Kalendarz, wskazujesz, klikasz. Ikony reprezentują działanie, które chcesz wykonać. Nie muszą już kojarzyć się z realnie istniejącym przedmiotem, jak kołonotatnik czy zeszyt. Ale z reguły i wciąż przypominają przedmioty ze świata poza systemem operacyjnym."

Po co nauczać przestarzałych definicji?

Spór toczy się też nie o to w jaki sposób nauczać, ale również czego nauczać. Książa do informatyki, z której korzysta syn autora teksty MyApple.pl zdaje się pomijać systemy mobilne. A przecież dzieci odkrywają dziś świat informatyki właśnie za sprawą interfejsu dotykowego. Dla wielu dzieci to właśnie on jest naturalny, intuicyjny.

Sądzę, że najważniejsze jest to, co umieszczony na ekranie obiekt robi, jak działa i jaki ma wpływ na pozostałe elementy. Dziecko [...] poznaje świat i uczy się go właśnie odkrywając i badając takie relacje. Dotyka, sprawdza, kombinuje. Popełnia błędy, to szuka innych rozwiązań. Zapamiętuje. Graficzny interfejs użytkownika sprzyja właśnie takiej metodzie nauki. Obiekty są kolorowe, konkretne, reagują. Są znacznie ciekawsze niż opisujące je formułki. A ich urzędowa i właściwa tylko dla jednego systemu operacyjnego nazwa ma drugorzędne znaczenie. I tylko chwilowe. Bo równie dobrze za parę lat, jeszcze zanim dziecko dorośnie, paski przewijania znikną z interfejsów i wiedzę o nich będzie można o kant stołu rozbić.

- pisze Światły.

W książce do informatyki znalazła się też nieścisłość - błędnie podano datę stworzenia OS. Skupiono się na przekazaniu historycznej i mało istotnej wiedzy. Kto jej nie zapamiętał miał szansę dostać jedynkę, pomimo tego, że obsługę komputera zna.

Wojna o nauczanie informatyki

Fot. za MyApple.pl

 

Być może problem, który porusza publicysta MyApple jest jednostkowy. Jest mnóstwo szkół, podręczników, nauczycieli. Reforma edukacji pozostawia nauczycielom sporo swobody w doborze materiałów szkoleniowych i programu. Może więc zamiast nauczać źle nie nauczajmy wcale? Przecież historię informatyki da się poznać dzięki YouTube czy Wikipedii, internetowi. Lub korzystając ze smartfona lub komputera. Definicje nie mają znaczenia, liczy się efekt.

Poniżej Xerox Alto, pierwszy komputer, w którym użyto graficznego interfejsu użytkownika reagującego na myszkę.