Chińczycy najpierw wszystko kopiowali, teraz chcą wszystko... klonować

W Chinach powstaje gigantyczny zespół fabryk, w których będzie można klonować niemal wszystkie zwierzęta. Od japońskich krów po konie wyścigowe czy ukochane psy i koty...

Chińska agencja prasowa Xinhua podaje, że w Państwie Środka powstaje największa na świecie superfabryka służąca klonowaniu różnego rodzaju zwierząt. Kompleks ma składać się z banku genów, linii produkcyjnych i centrum operacyjnego. W fabryce klonowane mają być konie wyścigowe, drogie i wydajne rasy krów, a nawet zwierzęta domowe - ukochane przez właścicieli psy i koty.

Inwestycja kosztowała relatywnie niewiele - 31 milionów dolarów, ma być uruchomiona już w przyszłym roku. Pierwszymi zwierzętami, które zostaną sklonowane będą japońskie krowy dające wysokiej klasy wołowinę, bardzo cenioną na chińskim rynku.

Rynek tego typu usług rośnie. Jak wyjaśnia Quartz firma Sooam, sklonował od od założenia w roku 2005 aż 550 psów. Właściciel musi wysłać firmie próbkę tkanki i wpłacić 100 tys. dol. Pokaźna kwota nie gwarantuje oczywiście, że osobowość zwierzęcia będzie taka sama jak "oryginału", pomimo sklonowania możemy więc otrzymać zupełnie odmienne w zachowaniu zwierzę.

W chińską fabrykę zaangażowani są też inni liderzy branży, którzy mają na swoim koncie osiągnięciu nie tylko w klonowaniu, ale i inżynierii genetycznej. Osiągają sporą wydajność - są w stanie klonować nawet 500 świń rocznie.

Dolly miałaby 20 lat

O klonowaniu zwierząt zrobiło się głośno 20 lat temu, kiedy to w stajni szkockiego Instytutu Roslin pod Edynburgiem przyszła na świat owieczka Dolly - pierwszy ssak poczęty w wyniku klonowania komórek dorosłego zwierzęcia.

"Technika ta nazywana jest dziś somatycznym transferem jąder. W uproszczeniu: z komórki sutka dorosłej owcy wydobyto jądro, a następnie umieszczono je w "pustej" komórce jajowej, z której wcześniej usunięto jej własny materiał genetyczny. Za pomocą impulsów elektrycznych zachęcono ją potem do podziałów i rozwoju, a powstały zarodek wszczepiono do macicy matki. Narodzony klon był idealną genetyczną kopią zwierzęcia, z którego sutka została pobrana komórka. Swoje imię owca zawdzięczała Dolly Parton, bo - jak to ujął szef zespołu badaczy Ian Wilmut - "sława tej amerykańskiej piosenkarki też wiązała się z piersiami"." - wyjaśnia Wyborcza w swoim materiale o najciekawszych eksperymentach naukowych.

Czy klonowanie zwierząt wzbudza u was wątpliwości natury moralnej? Prosimy o komentarze.

Więcej o: