Nowe prawo ZMUSZA uczelnie do walki z plagiatami. Jakie sztuczki stosują studenci?

Od października zeszłego roku wszystkie uczelnie muszą korzystać z systemów antyplagiatowych. Tymczasem wykrywalność nadużywania "zapożyczeń" wciąż jest niska, bo studenci znają swoje sztuczki. Na przykład... dodatkowe spacje. Jakie jeszcze?

Polskie uczelnie są zobligowane przepisami prawa do zwalczania plagiatów. Oznacza to, że każda praca, może zostać sprawdzona pod kątem jej oryginalności. W założeniu jeśli student "pożyczy" sobie całe strony, akapity z innej pracy oprogramowanie to wychwyci. Jak to zwykle jednak bywa diabeł tkwi w szczegółach. Po pierwsze: systemy antyplagiatowe działają z różną skutecznością, a studenci znają sztuczki na ich oszukanie.

Różne systemy - różna wykrywalność

Analizy funkcjonujących w Polsce systemów antyplagiatowych podjął się profesor Tadeusz Grabiński z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. W swoim raporcie informuje, że w Polsce dostępnych jest kilka systemów.  Uczelnie mogą korzystać z Plagiat.pl, Otwartego Systemu Antyplagiatowego (OSA), Podkarpackiej Platformy Antyplagiatowej (PPA) i Genuino. Nikt wcześniej nie próbował ocenić skuteczności poszczególnych systemów, okazuje się tymczasem, że każdy cechuje się inną "wykrywalnością" plagiatów

Sztuczki studentów

Studenci zdają sobie sprawę z funkcjonowania systemów antyplagiatowych, dlatego niektórzy próbują je przechytrzyć. Stosują kilka sztuczek: wstawiają dodatkowe spacje między słowami, wstawiają znaki pochodzące z innych alfabetów, znaki formatujące tekst. Zmieniają też szyk zdań, stosują synonimy.

"Aby oszukać system i osiągnąć współczynnik podobieństwa 0 proc. dla tego samego tekstu wystarczyło podmienić litery: a, c, e, i, j, o, p na ich graficzne odpowiedniki w cyrylicy." - wyjaśniała Gazeta w swoim materiale o problemach z systemami antyplagiatowymi.

Fora internetowe są pełne wskazówek jak takie systemy oszukać.

"Te programy działają na zasadzie że wrzucają zdania w Google więc wystarczy zmienić początek każdego zdania lub nawet wyrazy albo na lub itp i już program nie wykryje zdania jako plagiat".

Na innym forum czytamy:

Białe znaki są sposobem, ale są do szybkiego wyłapania i mogą Ci w zasadzie kazać napisać pracę od nowa (pozbyć się tych znaków)...najwięcej wartości do plagiatu dają 4 i więcej wyrazów obok siebie - nie umieszczonych w cudzysłowie [...] Jeden z najprostszych sposobów to szyk przestawny. 10% plagiat nie dopuszcza pracy, oczywiście są wyjątki"

Jak wykryć plagiat?

Idealne narzędzie antyplagiatowe potrafi wychwycić wszystkie powyższe niuanse w tekście i pomimo zastosowania "sztuczek" odkryć, że fragment danej pracy nie jest stworzony przez studenta. Zadanie nie jest łatwe, czego dowodzą dwa poniższe cytaty.

Oryginał:

?Poświęcenie czasu temu problemowi wydaje się interesujące a także niezbędne w kwestii podążania przedsiębiorstw do uzyskania jak najlepszych wyników?.

 

Zapożyczenie

"Wgłębienie się w tę problematykę wydaje się być ciekawe. A także niezbędne w zagadnieniu podążania firm w zakresie osiągania wyników?.

 

Powyższe zdania posłużyły za próbę dla systemów antyplagiatowych. Każdy z nich inaczej ocenił stopień plagiatu.

"System Plagiat.pl nie zauważył oszustwa, podczas gdy system Genuino wykrył bardzo wysoki konflikt semantyczny. Całą pracę z tym zdaniem Plagiat.pl określił na 12,3 proc. zapożyczeń. Genuino potraktował jako w plagiat w 100 proc. Lepiej wypadł w teście system OSA. Nie wykrył co prawda zmian w szyku zdań, synonimy i mikrospacje przeszły też bez zauważenia. Za to OSA nie dała się nabrać na podstawione obce litery i wykryła fragment w całości skopiowany. W całej pracy OSA określiła stopień podobieństwa na poziomie 74 proc. - czyli wysoki. Genuino dało się zwieść tylko w części z białymi znakami - uznało podobieństwo na poziomie 83 proc. Pozostałe oszustwa w tym fragmencie Genuino wykryło. Natomiast Podkarpacka Platforma Antyplagiatowa zaakceptowała dosłowny fragment z własnego zbioru bez zastrzeżeń i cienia podejrzenia o plagiat." - pisze w swoim raporcie profesor Grabiński.

Analiza porównawcza nie może jednak odbyć się bez dostępu oprogramowania do bazy danych. Tymczasem nie dysponujemy ogólnopolską bazą zawierającą wszystkie place dyplomowe.

Profesor Grabiński zwraca uwagę na system Genuino, który jako jedyny z dostępnych systemów wskazuje na skalę manipulacji dokonanej w pracy. Wyłapuje przy tym sztuczki takie jak dodatkowe spacje czy znaki pochodzące z innych języków. System ten wyświetla też listę źródeł, z których pochodzą zapożyczone informacje. Technika pisania pracy polegająca na kompilowaniu kilku źródeł jest przez system łatwo identyfikowana.

Wiele do zrobienia

System zwalczania plagiatów w Polsce jest mocno niedopracowany. Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie z 2014 roku określiła to nawet znacznie dosadniej.

?Wykorzystywane przez uczelnie wyższe do weryfikacji prac dyplomowych komputerowe programy antyplagiatowe okazały się mało przydatne i nieskuteczne. Programy można łatwo oszukać, nie wykrywają nawet prymitywnych zapożyczeń z popularnych portali, a rezultaty ich pracy są nieporównywalne pomiędzy uczelniami?

Wykrywaniu plagiatów nie pomaga brak jednorodnej bazy danych prac dyplomowych ani niezwykle zróżnicowane działanie algorytmów. Jedne ten sam tekst uznają za plagiat, inne nie. Dlatego idealnym rozwiązaniem byłoby stworzenie systemu, który potrafi wskazać ile w danej pracy jest oryginalnej myśli autora. Potrzebne byłyby też osobne narzędzia dostosowane do różnych dziedzin  nauki - pracy z zakresu matematyki nie sposób badać w ten sam sposób jak pracę z zakresu biologii czy historii.

Więcej o:
Komentarze (27)
Nowe prawo ZMUSZA uczelnie do walki z plagiatami. Jakie sztuczki stosują studenci?
Zaloguj się
  • cehaem

    Oceniono 52 razy 46

    Najlepszym systemem antyplagiatowym jest promotor, ktory interesuj sie procesem powstawania pracy.

  • zmora_upiora

    Oceniono 36 razy 28

    jest ograniczona liczba sposobów opisania krzesła. Jeśli napiszę, że ma ono cztery nogi, a ktoś inny już to kiedyś napisał, to znaczy że popełniam plagiat?

  • Romek Zyx

    Oceniono 15 razy 11

    Jest kilka problemów z plagiat.pl - ten system stosuje moja uczelnia.
    Pierwszy to wskaźniki podobieństwa rosnące z czasem. Ta sama praca oceniona na 2.5% dwa lata temu, w tym roku dostaje wskaźnik 5%
    System zmniejsza wskaxniki gdy sie w cytatach podmienia pojedyncze wyrazy na podobne w znaczeniu. Student robi tę sztuczke dla jakiejś popularnej definicji, ale wtedy cytowana definicja nie jest dokładna i przestaje byc definicją. Wstawienie w cudzysłowy nic nie pomaga - system cały czas uważa dany fragment za plagiat.
    Niepewny w działaniu System antyplagiatowy nie może byc wyrocznią. Może tylko uświadomić promotorowi lub recenzentowi o istnieniu problemu ściagania z internetu - nie wykrywa ściagania z książek.
    System nie zastąpi rzetelnego czytania prac przez promotora.
    Ale najgorsze na uczelni jest to, że jeden nauczyciel nie może zajrzeć do pracy dyplomowej dowolnego studenta jeśłi nie jest promotorem tej pracy lub recenzentem. Nie chodzi w tym wypadku o wykrywaniu plagiatu a o wykrywanie błędów w pracach. Złóżmy że jestem specjalistą w zagadnieniu A. Ktoś - dyplomant - na innym wydziale lub w innej katedrze napisał pracę na temat A. Nie mogę bez wyraźnej zgody tego dyplomanta zajrzeć do jego pracy i zobaczyć czy nie ma tam błędów.
    Przy pracach doktorskich to był zwyczaj, że przed obrona praca musiała byc wystawiona do wglądu w bibliotece.

  • ewa_2015

    Oceniono 12 razy 10

    "Zmieniają też szyk zdań, stosują synonimy". Gdyby na mojej uczelni antyplagiat to wychwytywał, żadna praca by nie przeszła. Dlaczego? Ponieważ prace dyplomowe są odtwórcze - student pole do popisu ma jedynie w ostatnim rozdziale, gdzie analizuje wyniki swoich badań. Natomiast kiedy pisząc licencjat w pierwszym rozdziale skorzystałam z własnej wiedzy, dostałam informację od promotora, że jeśli nie przytoczę, skąd to wzięłam (literatury), to muszę to wykasować. Dlatego też KAŻDA praca polegała na przepisywaniu podręczników własnymi słowami. Jedyna różnica jest taka, że niektórzy przepisywali zdanie w zdanie używając innych słów, a ci bardziej ambitni czytali kilka akapitów i starali się napisać je własnymi słowami, co nie jest wcale proste.

    Czyli powiedzcie mi - jak mam napisać pracę na podstawie literatury, bez własnych przemyśleń, bez przepisywania innymi słowami tego, co ktoś inny napisał. Tym bardziej, że muszę zaznaczyć, skąd to wzięłam, bo osoba czytająca moją pracę, po otworzeniu podręcznika na podanej stronie, powinna bez problemu znaleźć źródło mojej przytoczonej teorii.

  • speedy13

    Oceniono 5 razy 5

    Przy takich okazjach zawsze przypomina mi się plagiat o którym albo gdzieś czytałem, albo mówił mi ktoś ze znajomych - nauczycieli akademickich. Autor owego plagiatu, mężczyzna, wykorzystał pracę autorstwa pewnej kobiety, przy czym nawet nie zadał sobie trudu, by pozmieniać sformułowania w rodzaju "przebadałam", "ustaliłam", "wykazałam" itp. A ponadto w pracy autor powołał się na swoje wcześniejsze badania przeprowadzone w latach 1992-1993, podczas gdy jego wiek wskazywał, że w tym czasie musiał być jeszcze w przedszkolu (oczywiście nie jest powiedziane, że nie był genialnym dzieckiem, nad wiek rozwiniętym intelektualnie, i może już w przedszkolu badania naukowe prowadził).

  • 3jw60

    Oceniono 4 razy 4

    Jak czytam o naszej "nauce" rzygać mi się chce. Na przykładzie, który obserwuję od kilku lat nabieram przekonania, że nazwanie "nauki polskiej" mafią zupełnie jej nie ubliża. Znam osobę, która ma pomysły na prace badawcze. Kilka lat pracowała gdzie szef zakładu, po przedstawienia pomysłu i planu badań, wszystko torpedował - bo nie przyszłościowe. Wreszcie delikwent wyrwał się na inny wydział i błyskawicznie doktorat zrobił. Realizuje cały czas ciekawy temat badawczy, publikuje rocznie po kilka prac z IF. Jego obecny dorobek to 10 x więcej niż wystarcza na pozytywną aplikację habilitacyjną. No i złożył aplikację. Za dokumentacją pojechały do Warszawy odpowiednie osoby i recenzje negatywne - na uczelni szok, ale co można zrobić? Jest towarzystwo, które wzajemnie sobie recenzuje i puszcza "dziś ty moim a jutro ja twoim". Osoby recenzujące w sumie nie mają nawet połowy dorobku recenzowanego. Po co gronu naukowców konkurencja z takim dorobkiem, przecież na samodzielne stanowiska naukowe czekają nasze rodziny - po to piszemy im publikacje o organizujemy pracę naukową. Rozejrzałem się dalej i stwierdzam, że jest to bardzo powszechne działanie. Upoważniam Redakcję do przekazania moich danych gdyby wystąpiły o nie jakieś służby.

  • krl11

    Oceniono 4 razy 4

    Tak jak socjalizm bohatersko zmagał się z problemami nieznanymi wcześniej w kapitalizmie, tak i nasz zbiurokratyzowany system szkolnictwa wyższego zmaga się z problemami nieznanymi np. w systemie anglosaskim. Może więc zlikwidować przyczyny tych problemów i znieść prace dyplomowe: zarówno na poziomie licencjatu jak i magisterium. W systemie anglosaskim nie ma prac licencjackich (na stopień bachelor of science) i właściwie nie ma też magisterskich (a przynajmniej nie są one masowe). W Polsce te prace to fikcja. Zbędne marnotrawstwo papieru. Skończmy z tą fikcją.

  • aleksander.szlachcic

    Oceniono 14 razy 4

    W mojej pracy magisterskiej nie było ani jednego zdania pochodzącego od innej osoby. Ale jakoś nikogo to nie zdziwiło. Może plagiaty są jednak rzadkością?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX