Tak się bawi Rosja. Za 26 dolarów przeprowadzisz atak nuklearny na USA

Niepozorny budynek w centrum Moskwy skrywa jedno z najbardziej niezwykłych muzeów na świecie. To miejsce, w którym wciąż czuć zapach Zimnej Wojny.

Bunkier GO-42, bo o nim mowa, to dawny moskiewski bunkier wojskowy zbudowany przez  ZSRR w latach 1951-1956. Budowę obiektu zlecił sam Józef Stalin, który obawiał się nuklearnego ataku ze strony Stanów Zjednoczonych. Choć dziś - pomimo silnych napięć politycznych - perspektywa takiego ataku wydaje się być mało prawdopodobna, to jednak w latach 50-tych XX wieku, w samym epicentrum zimnej wojny, oddzielone "żelazną kurtyną" mocarstwa traktowały wojnę nuklearną jako całkiem realny scenariusz.

Gdy zimnowojenny kurz opadł, Bunkier GO-42 stracił swoje strategiczne znaczenie i powoli przeistaczał się w zaniedbaną ruinę. Wszystko zmieniło się w 2006 roku, gdy rosyjskie władze sprzedały obiekt prywatnej firmie Novick-Service za kwotę 65 mln rubli (ok. 2,4 mln dolarów). Nowy właściciel nie zamierzał próżnować i w ciągu kilku miesięcy przekształcił Bunkier GO-42 w Muzeum Zimnej Wojny, które dziś dostarcza turystom wielu dość specyficznych wrażeń...

Wejście do bunkra jest niepozorne i dość łatwo je przegapić. Nie dajmy się jednak zwieść pozorom: Cały obiekt składa się z czterech podziemnych tuneli o powierzchni 7000 metrów kwadratowych. Znajdują się one na głębokości 65 metrów pod ziemią. To wystarczająco głęboko, aby przetrwać ewentualny atak nuklearny.

 

Gdy zdobędziemy się na odwagę i przekroczymy drzwi wejściowe, to naszym oczom ukażą się niekończące się tunele, które wielbicielom gier przywiodą na myśl takie tytuły, jak "Fallout" czy "Stalker". To jednak dopiero początek naszej przygody w bunkrze, w którym w czasie zimnej wojny 3000 pracowników mogło przetrwać nawet 90 dni bez jakiegokolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym.

 

Bunkier został "ochrzczony" przez Sowietów jako "Chronione Centrum Dowodzenia Tagansky", ponieważ jedno z wejść łączyło obiekt ze stacją metra o tej nazwie. W czasie zimnej wojny obiekt funkcjonował jako jedno z głównych centrów dowodzenia dla kluczowego wojskowego personelu ZSRR.

 

W 2006 roku firma Novick-Service kupiła podupadający obiekt za kwotę 65 mln rubli (ok. 2,4 mln dolarów) i w ciągu kilku miesięcy przekształciła go w Muzeum Zimnej Wojny o wdzięcznej nazwie Bunker-42.

Bunker-42Katie Brady/Flickr (CC BY 2.0)

Turyści zwiedzający Bunker-42 mogą poznać historię budowy bunkra, jak również historię zimnowojennego konfliktu pomiędzy ZSRR i USA. Mogą również skorzystać z kilku alternatywnych wycieczek. Większość z nich dostosowana jest do wieku zwiedzających.

 

Największą popularnością cieszy się oczywiście wycieczka "TOP SECRET", za którą zapłacić trzeba 1800 rubli (ok. 100 zł). Trudno się dziwić - jej zakończenie jest co najmniej zaskakujące...

 

Zwiedzający mogą zagłębić się w najbardziej tajemnicze zakątki bunkra, przymierzyć mundury żołnierzy, jak również obejrzeć film odsłaniający tajniki amerykańsko-radzieckiego wyścigu zbrojeń, który niegdyś poprowadził świat na skraj nuklearnego konfliktu.

Bunker-42Kate Brady/Flickr (CC BY 2.0)

Pod koniec wycieczki zwiedzający trafiają do pokoju, w którym znajduje się tajemniczy komputer. Za jego pomocą mogą "namierzyć" wybrane amerykańskie miasto, uzbroić międzykontynentalne rakiety balistyczne (ICBM), a następnie wcisnąć przycisk "URUCHOM".

 

Po udanej symulacji ataku, na ekranie projektora wyświetlane są fragmenty filmu "Suma wszystkich strachów", a nasz przewodnik dziękuje nam za poświęcenie się dla Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich.

 

Wizyta w Bunker-42 nie ogranicza się jednak tylko do rozprawy z amerykańskim imperializmem. W muzeum możemy spotkać samego Józefa Stalina...

 

...wyprawić urodziny naszemu dziecku....

 

..lub zafundować mu podstawowy kurs obsługi broni.

 

O wielu innych atrakcjach oferowanych przez Bunker-42 możemy przeczytać na oficjalnej stronie muzeum, która wygląda tak, jakby również powstawała w czasie zimnej wojny.

Źródła: Tech Insider, Bunker42.com

Więcej o: