Zamknęli lotnisko bo... zawiesił się komputer z Windows 3.1. Czym grozi technologiczna nostalgia?

Dzisiejsze komputery mają wielkość pendrive'a, na rynku dostępnych jest mnóstwo systemów operacyjnych. A jednak w niektórych sytuacjach wciąż stosujemy wiekowe rozwiązania. Czy technologiczna nostalgia jest groźna? We Francji musieli zamknąć przez nią lotnisko.

Kilka tygodni temu jedno z paryskich lotnisk musiało zostać nieoczekiwanie zamknięte. Zawiódł jeden z najważniejszych systemów, który nim zarządzał: komputer z Windows 3.1. Urządzenie liczące sobie 26 lat odpowiada za przekazywanie pracownikom danych pochodzących z instytutu meteoroligcznego.

Incydent rozpętał w mediach dyskusję o tym, czy stosowanie tak archaicznych rozwiązań nie skończy się kiedyś katastrofą. Tym bardziej, że Alexandre Fiacre, jeden ze specjalistów zajmujących się nadzorowaniem kontrolerów ruchu, przyznał, że jego ludzie korzystają z bardzo różnorodnych maszyn. Wiele z nich ma 10 a nawet 20 lat, działają na różnych systemach operacyjnych od Unixa po Windows XP.

Podatne na awarie, odporne na atak

Według  części specjalistów stosowanie starego oprogramowania ma swoje zalety. Amerykańskie bazy wojskowe wciąż korzystają z muzealnych wręcz komputerów.  Jednym z przykładów jest centrum dowodzenia w Wyoming, które wciąż posiada działające komputery pochodzące z lat 60. i 70. Obsługuje się je za pomocą ośmiocalowej dyskietki. Bez nich nie da się wprowadzić do pocisku danych dotyczących celu ataku.

Dyskietka zawiera kody sterujące dla pocisku. Gdyby USA zdecydowały się użyć broni jądrowej użyłyby systemu zbudowanego w latach 60. Strategic Automated Command Control System (SACCS) został kilka lat temu sprawdzony i... zatwierdzony do dalszego użytkowania. Jest sprawny i bezpieczny. Między innymi dlatego, że w zasadzie nie sposób się do niego włamać z zewnątrz. A skoro dane niezbędne do wystrzelenia pocisku da się wprowadzić wyłącznie za pomocą dyskietki ryzyko przejęcia systemu z zewnątrz jest w zasadzie zerowe.

To jednak system wojskowy, jego administratorzy nie muszą liczyć z kosztami obsługi, nie mają problemu z dostępem do specjalistów. W zastosowaniach cywilnych przestarzałe systemy wydają się być bardziej groźne. Najlepszym przykładem są bankomaty, bardzo często działające pod kontrolą Windows XP. System ten można dobrze zabezpieczyć, przestępcy również go jednak znają i potrafią wykorzystać słabe strony. Jedną z nich jest możliwość łatwego załadowania systemu z napędu USB. Jak już pisaliśmy przestępcy są w stanie podłączyć się do bankomatu i za pomocą specjalnego oprogramowania wyczyścić go z pieniędzy w sposób niezwykle trudny do wykrycia.

Nostalgia może cię słono kosztować

A co ze stosowaniem starych systemów w domu i w pracy? To niestety może nas sporo kosztować. Komputery z Windows XP nadal są w powszechnym użytku. System nie jest już jednak wspierany. Microsoft nie produkuje więc nowych łatek, a przestępcy wciąż tworzą nowe sposoby ataku. Korzystanie ze starego systemu, starej przeglądarki, unikanie pobierania aktualizacji sprzyja sytuacjom, w których tracimy pieniądze. Złodzieje mogą nam ukraść nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, a my dowiemy się o tym dopiero przeglądając wyciąg z konta.

Linux lekiem na botnety i cyberprzestępców

Michał Woźniak, członek zarządu Polskiej Grupy Użytkowników Linuksa, ostrzega:

Najpoważniejszą sprawą, prócz działających przestarzałych systemów, o których nie wiemy (jak to nieszczęsne francuskie lotnisko), są bankomaty. W Polsce większość to Windows, i to zwykle XP. Kolejnym potencjalnym problemem są szkoły i administracja wszystkich szczebli. Tam są dziesiątki, setki tysięcy stanowisk z Windows XP, które nigdy nie zostaną zaktualizowane. Dlaczego? Bo koszt licencji na to nie pozwoli, albo bo nowy Windows nie będzie działać na starym sprzęcie. Efekt? Dziurawe, niewspierane Windowsy... wszędzie. Wszędzie wokół nas. Wymarzona pożywka dla botnetów i cyberprzestępców.

Woźniak jednocześnie stwierdza, że sytuację poprawiłaby na przykład większa przychylność względem Linuxa. Tymczasem np. władze Warszawy w przeciągu kilku ostatnich lat wydały na licencje pakietów biurowych dwa miliony złotych. Czy za te kwotę nie można by wymienić części maszyn stosując darmowe oprogramowanie biurowe? Korzystanie z aktualnego systemu, wciąż łatanego przez twórców, podnosi chyba ogólne bezpieczeństwo informatyczne.

Specjalista podaje też przykłady skutecznego zastąpienia przestarzałych systemów Linuxem. Najlepszym przykładem jest Międzynarodowa Stacja Kosmiczna, gdzie Windows XP zastąpiono Debianem.

Co nas czeka za 10 lat?

Dlaczego kwestia bezpieczeństwa starych systemów jest tak istotna? Bo przybywa urządzeń, które łączą się z internetem, komputery stają się coraz bardziej powszechne. Słabości systemów operacyjnych, o których dziś jeszcze nie wiemy, mogą się stać problemem za 10 czy 20 lat. Kto wie jak długo Google czy Microsoft będą wspierać systemy produkowane dziś. Czy z uwagi na wszechobecność komputerów połączonych w interaktywną sieć będziemy bardziej podatni na ataki? Na pewno istnieje takie ryzyko. Jak duże - pokaże czas. A jakie jest wasze zdanie na ten temat?

Zobacz też: Te urządzenia to pecety, czy tylko je udają?

Intel

fot. Intel