Z Windowsa 7 korzystasz na własne ryzyko. Dlaczego Microsoft nas straszy?

Gigant z Redmond wszelkimi sposobami stara się zachęcić użytkowników Windowsa 7 do przesiadki na najnowszą ?10?. Ostatnio można jednak odnieść wrażenie, że robi to w sposób zbyt nachalny.

Windows 10 to dobry system operacyjny. Bardzo dobry. Kiedy w lipcu informacja o możliwości zaktualizowania systemu Microsoftu do jego najnowszej wersji pojawiła się na ekranie mojego komputera, nie kryłem ulgi. A do dlatego, że przez ostatnie dwa lata musiałem zmagać się z nieintuicyjnym i kompletnie niedostosowanym do desktopowego sprzętu Windowsem 8.

CES 2016: Acer prezentuje 5 nowych produktów

Rozumiem jednak osoby, które swojego systemu aktualizować nie chcą. Szczególnie jeśli oznacza to dla nich rezygnację ze znakomitego Windowsa 7, który by jednym z najbardziej udanych produktów w portfolio amerykańskiej firmy. Wydaje się jednak, że sam Microsoft ma dla użytkowników ?7? nieco mniej wyrozumiałości.

Jeszcze do września 2015 roku  użytkownicy Windowsa 7 informowani byli jedynie o bezpłatnej i dobrowolnej możliwości instalacji ?10?. We wrześniu instalacja nowego systemu nadal była kwestią dobrowolną, ale Microsoft niejako zmuszał użytkowników do ściągnięcia plików instalacyjnych. W październiku okazało się, że na części komputerów Windows 10 instalował się.... automatycznie i bez zgody użytkownika. Gigant z Redmond za wpadkę przeprosił, wyjaśniając, że był to jedynie błąd techniczny usługi Windows Update.

Dziś, przesiadka na Windowsa 10 wciąż jest dla użytkowników ?7? dobrowolna, ale z Redmond zaczynają spływać pierwsze ostrzeżenia.

Na własne ryzyko, na własną odpowiedzialność

Zwrócił  na to uwagę m.in. Gordon Kelly z serwisu Forbes.com, który przytoczył wypowiedź Chrisa Caposseli, szefa marketingu w Microsofcie. W niedawnej rozmowie z Windows Weekly Capossela podkreślił, że użytkownicy Windowsa 7 korzystają z tego systemu ?na własne ryzyko i własną odpowiedzialność?.

?Martwi nas, to że ludzie korzystają z systemu operacyjnego, który ma 10 lat, że ich nowa drukarka nie będzie działać właściwie, czy też to, że gdy kupią nową grę - np. popularnego Fallouta 4 - to nie będzie ona działać na starszych komputerach?
?Dlatego też zachęcamy naszych partnerów do budowania nowych platform opartych na Windowsie 10, przy którym starsze systemy wyglądają po prostu źle, nie wspominając o wirusach i problemach z bezpieczeństwem?.

Capossela podkreślił również, że kluczowe jest zakończenie fragmentacji Windowsa i przeniesienie użytkowników systemu ?w bezpieczne miejsce?.

O co tak naprawdę chodzi?

Słowa szefa marketingu Microsoftu są nie tylko zaskakujące, ale i nie do końca zgodne z prawdą. Straszenie użytkowników Windowsa 7 ?wirusami? i innymi zagrożeniami to cios poniżej pasa. Szczególnie, że system ten jest dziś nie mniej bezpieczny  od Windowsa 10, na bieżąco aktualizowany, a sam Microsoft będzie wspierać go aż do 2020 roku. Co więcej, użytkownicy tego systemu nie powinni spodziewać się w najbliższym czasie żadnych problemów z jego kompatybilnością, a ?Fallout 4? działa na ?7? bez zarzutu.

Dlaczego więc Caposseli tak bardzo zależy na tym, abyśmy wszyscy przesiedli się na Windowsa 10? Odpowiedź zawarta jest w liczbach. Obecnie system Windows 7 zainstalowany jest aż na 55 proc. komputerów na całym świecie. Podobnie jak w przypadku Windowsa XP, ten ogromny sukces Microsoftu powoli staje się dla giganta z Redmond przysłowiową ?kulą u nogi?.

Po premierze Windowsa 10 Microsoft postawił sobie bardzo ambitny plan: 1 miliard komputerów z najnowszym systemem operacyjnym do 2017 roku. Dziś, największą przeszkodą na drodze do realizacji tego planu jest właśnie poczciwa ?Siódemka?.

Więcej o: