Netflix idzie na wojnę ze sprytnymi użytkownikami. Nie obejrzymy "House of Cards"?

Szefowie Netfliksa poinformowali w wydanym wczoraj oświadczeniu, że nie będą dłużej tolerować omijania blokady regionalnej przez użytkowników serwisu.

W czasie tegorocznych targów CES 2016 w Las Vegas CEO Netfliksa Reed Hastings poinformował o oficjalnym wejściu serwisu do 130 nowych krajów, w tym do Polski. Początkowy entuzjazm internautów bardzo szybko zmienił się spore rozczarowanie.

Czytaj też: W Bangladeszu oferta Netfliksa jest bogatsza niż w Polsce

Okazało się bowiem, że Netflix w Polsce jest usługą dość... ?wybrakowaną?. Nie chodzi jedynie o brak polskiej wersji językowej serwisu, czy też napisów do wielu oferowanych filmów i seriali, ale przede wszystkim o okrojoną ofertę. Kilka dni temu informowaliśmy o tym, że polscy użytkownicy  otrzymali dostęp do zaledwie 206 seriali spośród 1157 dostępnych w amerykańskiej wersji (17,8 proc. oferty) oraz 555 spośród 4593 dostępnych tam filmów (12,08 proc. oferty).

Powodem ograniczenia oferty Netfliksa w naszym kraju jest blokada regionalna związana z umowami licencyjnymi, które amerykański serwis zawiera z sieciami telewizyjnymi. Najlepszym przykładem jest serial ?House of Cards?, którego na polskim Netfliksie nie obejrzymy, gdyż wcześniej prawa do jego emisji wykupiła platforma nc+.

Dla nieco bardziej obytych z internetową rzeczywistością użytkowników, wprowadzone przez Netfliksa blokady regionalne nie były dotychczas większym problemem. Kilka minut spędzonych w wyszukiwarce Google wystarczyło, aby dowiedzieć się, jak owe blokady ominąć i uzyskać dostęp do ?amerykańskiej? oferty serwisu.

Jeszcze przed debiutem Netfliksa w  Polsce, spora grupa internautów uzyskała dostęp do serwisu, korzystając z serwerów proxy czy też sieci VPN. Teraz, dużą popularnością cieszy się natomiast aplikacja Smartflix - nieoficjalny klient Netfliksa, który daje dostęp do całej bazy filmów i seriali.

Miarka się przebrała?

Dotychczas Netflix przymykał oko na użytkowników, którzy omijali blokady regionalne. Co więcej, firma nie miała problemu z akceptacją kart płatniczych z krajów, w których usługa nie była oficjalnie dostępna. ?Złote czasy? chyba powoli się kończą. Wczoraj na oficjalnym blogu Netfliksa pojawiło się dość wymowne oświadczenie.

?W najbliższych tygodniach, osoby korzystające z serwerów proxy i aplikacji odblokowujących będą mogli otrzymać dostęp do oferty serwisu jedynie w tym kraju, w którym aktualnie przebywają. Jesteśmy przekonani, że te zmiany nie wpłyną na użytkowników, którzy z proxy nie korzystają?.

Szefowie Netfliksa nie wyjaśniają w jaki sposób mają blokować ?sprytnym? użytkownikom dostęp do pełnej oferty serwisu. Możemy być jednak raczej pewni, że bez względu na podjęte przez nich działania, wkrótce znajdzie się ktoś, kto nowe blokady ominie.

Uniwersalna oferta

Oprócz "kija", jest również "marchewka". Choć, aby ją otrzymać, musimy uzbroić się w cierpliwość. Szef Netfliksa, Reed Hastings już od dłuższego czasu zapowiadał, że strategia jego firmy zakłada stworzenie uniwersalnej biblioteki, która byłaby identyczna w każdym zakątku świata.

Wprowadzenie ujednoliconego katalogu filmów i serialu jest jednak kwestią nie miesięcy, ale lat. Obecnie sieci telewizyjne mają tendencję do udzielania licencji w sposób wybiórczy, co zdecydowanie nie jest Netfliksowi na rękę.

?Mamy do czynienie z systemem, który jest bardzo fragmentaryczny. Dotychczas otrzymywaliśmy np. licencje jedynie na rynek francuski lub amerykański. Teraz obraliśmy nowy kierunek. Minie prawdopodobnie od 5 do 10 lat zanim nasze katalogi połączą się w jeden? - podkreśla Hastings w rozmowie z agencją Bloomberg.

Nie dziwi więc fakt, że amerykańska firma coraz częściej stawia na seriale własnej produkcji. Analitycy szacują, że w 2016 roku produkcje własne będą kosztować ok. 5 mld dolarów, czyli niecałe 20 proc. budżetu Netfliksa przeznaczonego na ofertę.

Źródła: Bloomberg, Netflix

Więcej o: