Rosja stworzy silnik nuklearny dla rakiet kosmicznych. Ostatnim razem skończyło się to katastrofą

Rosyjska agencja Rosatom pracuje nad projektem silnika rakietowego napędzanego energią nuklearną, który byłby zdolny do wyniesienia statku kosmicznego w przestrzeń pozaziemską.

Z informacji dziennika "Izwestia" wynika, że Państwowa Korporacja Energii Jądrowej (Rosatom) prowadzi zaawansowane prace nad stworzeniem nuklearnego silnika dla statków kosmicznych. Rosatom opracował już projekt obudowy reaktora i stworzył specjalny element paliwowy, który pozwala silnikowi na pracę szerokim zakresie temperatur.

Czytaj też: Marzysz o pracy w SpaceX? Teraz masz niepowtarzalną szansę

Silnik nuklearny to rodzaj silnika rakietowego, w którym źródłem ciepła jest reaktor jądrowy. Ogrzany w reaktorze gaz rozprężając się w dyszy, nadaje pęd rakiecie. Agencja Roskosmos jest przekonana, że wykorzystanie tej technologii  pomoże Rosji w ponownym podboju kosmosu. Testowe loty z wykorzystaniem nowego silnika miałyby rozpocząć się już w 2025 roku.

Nad projektem silnika nuklearnego pracuje również amerykańska NASA, w ramach programu NTREES (The Nuclear Element Environmental Simulator). W przypadku NTREES, start statku kosmicznego odbywałby się z użyciem tradycyjnego paliwa rakietowego. Po udanym wejściu na orbitę statek kontynuowałby swoją podróż, napędzany energią nuklearną.

NASA twierdzi, że zastosowanie tej technologii mogłoby zdecydowanie skrócić czas potrzebny do uruchomienia załogowych podróży na Marsa. Statek kosmiczny napędzany energią nuklearną poruszałby się zdecydowanie szybciej, a mniej paliwa rakietowego na pokładzie pozwoliłoby na zabranie większej liczby astronautów.

Kanadyjskie porachunki

Zarówno Stany Zjednoczone, jak i Rosja (a raczej ZSRR) już wcześniej eksperymentowały z wykorzystaniem energii jądrowej przy lotach kosmicznych. Nie zawsze były to próby udane.

W 1978 roku odbył się niesławny lot radzieckiego satelity rozpoznawczego Kosmos-954, na pokładzie którego znajdował się reaktor jądrowy. Podczas próby wyrzucenia satelity na wysoką orbitę doszło do katastrofy.

Części statku, wraz z paliwem jądrowym, spadły w okolicach Wielkiego Jęziora Niewolniczego w północno-zachodniej Kanadzie. Materiał radioaktywny został rozrzucony na powierzchni 124 tys. kilometrów kwadratowych.

Jak można było się domyślać, kanadyjskie władze nie były tym zachwycone. Koszty związane z zabezpieczeniem skażonego terenu oszacowano na 14 mln dolarów kanadyjskich. Ostatecznie, ZSRR wypłacił Kanadzie odszkodowanie w kwocie zaledwie 3 mln dolarów.

Więcej o: