Google znalazł genialny sposób na walkę z terroryzmem? Szkoda tylko, że...

Lepiej późno, niż wcale - to najlepszy komentarz do najnowszych planów Google, który chce zablokować potencjalnym terrorystom uzyskiwanie informacji z największej wyszukiwarki świata. W jaki sposób?

Już wkrótce potencjalni terroryści próbujący wykorzystać Google do realizacji swoich planów mają natrafić na ścianę. Google ogłosił bowiem plan odpowiedniej modyfikacji wyników wyszukiwania, które miałyby widzieć osoby chcące dołączyć do terrorystów, na przykład ISIS - organizacji terrorystycznej uzurpującej sobie prawa do nazywania się państwem.

Przeczytaj też: Czeka nas masowa inwigilacja?

Google planuje utrudnić życie potencjalnym terrorystom na trzy sposoby. Po pierwsze w wynikach wyszukiwania nie znajdą się informacje pozwalające przyłączyć się do ISIS. Po drugie wyniki powiązane z przeciwnikami dżihadu mają znaleźć się wyżej. Po trzecie osoby, które wpisują w Google krytyczne hasła będą "łatwiejsze do zidentyfikowania".

Oczywiście Google naraża się na oskarżenia o naruszanie prywatności, ale wszyscy musimy się chyba zgodzić, że w tym wypadku trudno odmówić zarówno gigantowi internetu jak i służbom prawa do działania. Na podobnej zasadzie należy odrzucić ewentualne oskarżenia Google o manipulację. Czy w każdej sytuacji mamy uzyskać odpowiedzi na zadawane pytanie? Sądzę, że zakres takiej manipulacji powinien być rozszerzony - Google nie powinno być narzędziem do znajdowania informacji na temat "Jak popełnić samobójstwo" czy "Jak kogoś zamordować".

Można tylko żałować, że inicjatywa Google pojawia się tak późno. Najpierw nowa procedura zostanie przetestowana w Wielkiej Brytanii, dopiero później trafi do innych wersji wyszukiwarki Google.

O terroryzmie i Państwie Islamskim przeczytasz też w książce >>

Co oni przed nami ukrywają? 5 kosmicznych teorii spiskowych

(fot. NASA / Wikimedia.org / public domain)


Więcej o: