Po co Google podzielił świat na 26 tysięcy kwadratów? Będziecie zdziwieni

Google opracowało system, który potrafi zidentyfikować gdzie zostało zrobione dane zdjęcie. Jego stworzenie wymagało gigantycznego wysiłku, ale efekty są... nieco przerażające.

Google ma bzika na punkcie zdjęć. Uwielbia je analizować, głównie po to, by potem chwalić się mądrością swoich algorytmów. Cóż, te robią naprawdę imponujące efekty, bo w usłudze Google Zdjęcia da się teraz wyszukiwać zdjęć wpisując słowa kluczowe takie jak "dom", "pies", "siostra". Google sam rozpozna odpowiednie zdjęcia, nawet jeśli ich nie podpisywaliśmy, nie oznaczaliśmy. Algorytmy stworzone przez największą technologiczną firmę świata samodzielnie rozpoznają twarze i obiekty.

Przeczytaj też: Jak robić dobre zdjęcia telefonem?


Jasne, mechanizmy nie są doskonałe (o tej wpadce Google pewnie chciałoby zapomnieć), ale Google robi kolejny krok naprzód. Tym razem stworzyło system, który pozwoli stwierdzić gdzie dane zdjęcie było wykonane. Ponownie nie potrzebuje do tego żadnych oznaczeń.

W jaki sposób następuje proces identyfikacji? Google najpierw podzielił świat na 26 tysięcy kwadratów. Następnie przypisał do poszczególnych obszarów zdjęcia, których lokalizacja jest znana (na podstawie danych Exif). Tak powstała pierwsza część bazy danych "nakarmiona" 126 milionami rekordów.

Następnym elementem budowania systemu było nauczenie algorytmów rozpoznawania lokalizacji na podstawie analizy zdjęcia. Technology Review wyjaśnia, że brano pod uwagę niemal każdy piksel. Analizie poddawane jest wszystko: napisy na budynkach czy znakach, elementy architektoniczne, roślinność.

Te wyniki tylko wydają się słabe

Co z tego wyszło? Google postanowił sprawdzić jak algorytmy poradzą sobie z rozpoznawaniem zdjęć. Wrzucał więc do swojej maszyny jakąś fotografię i pytał gdzie został zrobiona. Wyniki wydaję się słabe tylko na pierwszy rzut oka. Maszyna była w stanie określić ulicę, na której wykonano zdjęcie z dokładnością wynoszącą 3,6 procent. Określenie miasta było poprawne w przypadku 10 procent. Kraj udawało się określić z dokładnością 26 procent, a kontynent 48 procent.

Zagraj z maszyną

Brzmi to niezbyt imponująco? Jednak Google poszedł o krok dalej i stworzył... specjalną grę. Możesz zmierzyć się właśnie z algorytmem, który rozpoznaje zdjęcia. Na ekranie zobaczysz przypadkowe zdjęcie z Google Street View i mapę świata. Twoje zadanie to wskazać gdzie zdjęcie zostało zrobione.

 

GoogleFot. Google

 

W tej rozgrywce maszyna wygrywa, na 50 przypadków odgaduje 28. Do tego średni błąd w określeniu lokalizacji wynosi ok. 1130 km, ludzie są gorsi - w ich wypadku pomyłka wynosi średnio 2300km. Mój wynik był imponująco dobry - pomyliłem się o ok. 600 kilometrów. Domyśliłem się, że zdjęcie pochodzi z USA, z uwagi na nazwę restauracji i oświetlenie odgadłem, że chodzi o południe Ameryki.

Maszyna Google jest lepsza od ludzi bo "widziała" więcej zdjęć i miejsc niż przeciętny człowiek. Specjaliści Google twierdzą też, że to dopiero początek, eksperyment. Czy wkrótce Google będzie w stanie rozpoznać gdzie zrobiono dowolne zdjęcie? Stuprocentowej dokładności zapewne nigdy nie osiągnie, ale już dziś możliwości sztucznej inteligencji wydają się w tym zakresie...lekko przerażające.

9 najlepszych aplikacji do robienia zdjęć. Uczynią z ciebie artystę

W drodze do pracy, przerobione za pomocą TiltShiftGenerator 2fot. LJ