App Store: książki wyprzedzają gry

Stało się niemożliwe - książki są najliczniejszą kategorią produktów w App Store. Ponieważ mnie zatkało, przez resztę wstępu pomilczę. Albo lepiej napiszę cokolwiek, żeby nie było zbyt pusto.

 

Żarty na bok. Chyba już nikt nie wątpi, że marketing kręci światem. W obliczu stale zmniejszającego się czytelnictwa (artykuł w linku dotyczy Polski, ale wątpię byśmy odstawali od światowych tendencji) sam pomysł tworzenia czytników e-booków czy wydawania książek na iPody czy iPhone'y powinien wydawać się karkołomny. A jednak daliśmy się przekonać - już we wrześniu ubiegłego roku z App Store pobrano ich więcej sztuk niż gier, a teraz i wybór stał się szerszy.

 

Sam jestem czytelnikiem tradycyjnym i raczej nie zrezygnuję z szelestu papieru, zapachu farby drukarskiej i komfortu lektury w wannie, ale życzę nowemu trendowi jak najlepiej. Skończą się wreszcie podejrzliwe spojrzenia, gdy w barze wyciągam książkę i teraz najwyżej zasłużę na współczucie, że kurczowo trzymam się analogowego świata. Nawet jeśli elementem lajfstajlu stanie się jedynie posiadanie, a nie czytanie, to warto ogłosić sukces - książka ostatecznie przestała być passe nie tylko w zapowiedziach PRowców, ale i percepcji konsumentów. Został jeszcze tylko jeden cud do uczynienia w tym segmencie: przekonanie ludzi, że istnieli pisarze przed Danem Brownem.

 

[via FierceMobileContent]

 

Tomasz Andruszkiewicz