Pobieranie z P2P legalne w Hiszpanii

Tak w każdym razie wynika z werdyktu ogłoszonego przez tamtejszy sąd - sędzia uznał, że prowadzenie działających na zasadach non-profit serwisów bittorrentrowych oraz pobieranie plików z internetowych sieci P2P nie jest przestępstwem.

 

Jak donosi TorrentFreak.com, korzenie całej sprawy sięgają maja ubiegłego roku - wtedy to hiszpańska organizacja zrzeszająca właścicieli praw autorskich SGAE złożyła pozew przeciwko pewnemu mężczyźnie, prowadzącemu witrynę elrincondejesus.com. W owym serwisie udostępniane są odnośniki do plików muzycznych i filmowych dostępnych w sieciach P2P (m.in. BitTorrent oraz eDonkey) - przedstawiciele SGAE twierdzili, że administrator strony łamie prawo i domagali się od sądu wydania nakazu zamknięcia elrincondejesus.com.

 

Ogłoszony właśnie werdykt musiał ich srogo rozczarować - sąd szczegółowo przeanalizował sprawę i orzekł, iż w myśl obowiązującego w Hiszpanii prawa prowadzenie takiego serwisu jest legalne (o ile właściciel strony nie czerpie z jego prowadzenia żadnych korzyści finansowych). Co więcej - sąd uznał, że pobieranie plików chronionych prawem autorskim z takich sieci P2P także nie jest w tym kraju przestępstwem (mimo iż najróżniejsze organizacje antypirackie od lat próbują przekonać Hiszpanów, że jest inaczej). W werdykcie podkreślono, że legalne jest wyłącznie pobieranie plików, i to na własny, niekomercyjny użytek - udostępnianie materiałów chronionych prawem autorskim jest zabronione i karane.

 

Z relacji TorrentFreak.com wynika, że dotyczy to m.in. sieci BitTorrent - ale to chyba nie jest takie proste. W klasycznych serwisach P2P faktycznie dość łatwo można odróżnić pobierającego od udostępniającego - w sieci BiTorrent jest inaczej, bo tu każdy pobierający może być jednocześnie udostępniającym. Wynika to ze specyfiki tego protokołu - w BT użytkownik w czasie pobierania wysyła już pobrane fragmenty pliku innym użytkownikom (takie rozwiązanie usprawnia wymianę danych i znacząco odciąża serwer udostępniający oryginalny plik). A to znaczy, że teoretycznie każda osoba pobierająca jakiś chroniony prawem autorskim plik z BitTorrenta naraża się na zarzut o nielegalne dystrybuowanie owego pliku (np. fillmu, piosenki czy oprogramowania).

 

Daniel Cieślak