Nexus One - dlaczego tak słabo?

Nexus One sprzedaje się fatalnie. Jak to się stało, że mimo imponujących parametrów technicznych i promocji na głównej stronie Google, smartfon nie odniósł sukcesu rynkowego?

 

135 tysięcy urządzeń w 74 dni. To żałośnie mało. Zwłaszcza, w zestawieniu z wynikami sprzedaży Motoroli Droid (Milestone) i iPhone pierwszej generacji. A mogło być tak pięknie. Na papierze, Nexusowi nie brakuje niczego. Ma bardzo bogatą specyfikacje i funkcjonalny system Android w najnowszej wersji. Co poszło nie tak?

 

Operatorzy, głupcze!

 

Google sprzedaje Nexusa wyłącznie przez internet. Smartfon można kupić wraz z dwuletnią umową na korzystanie z usług amerykańskiego T-Mobile (wtedy kosztuje 180 dolarów) albo bez umowy i simlocka (cena: 550 dolarów). Nawet decydując się na tę pierwszą opcję, Nexusa zamawiamy online. Nie weźmiemy go do ręki w sklepie operatora by porównać z innymi dostępnymi urządzeniami. Z punktu dilerskiego nie wyjdziemy z nowym gadżetem w kieszeni.

 

Telefonów nie sprzedaje się poza kanałem operatorskim. Zwłaszcza tak drogich telefonów. Zwłaszcza w USA. Nawet w Polsce, tylko 20% komórek jest rozprowadzanych poza kanałem operatorskim - i są to przede wszystkim proste, niedrogie modele. Operatorzy dysponują siecią punktów sprzedaży i wiedzą, jak sprzedawać. Zarówno iPhone jak i Droid miały silne wsparcie ze strony operatorów (odpowiednio - AT&T i Verizon). Ten pierwszy nie trafił co prawda do salonów AT&T, ale był dostępny w sklepach Apple.

 

Poza tym, amerykański T-Mobile to gracz o znacznie mniejszej wadze gatunkowej niż AT&T i Verizon. Ma mniej klientów, mniej punktów dilerskich, gorszy zasięg. Nawet gdyby Nexus trafił do jego sieci handlowej, mógłby nie powtórzyć sukcesu iPhone i Droida. Wybór właściwych partnerów ma decydujący wpływ na wielkość sprzedaży, czego boleśnie doświadczył Palm.

 

Telefon to nie AdWords

 

Sytuacja mogłaby wyglądać inaczej, gdyby Google dysponował własną siecią sprzedaży (jak Apple). Albo chociaż doświadczeniem w sprzedawaniu fizycznych produktów przez internet. Tymczasem, wyszukiwarkowy gigant nie ma ani jednego, ani drugiego.

 

Telefony sprzedaje się inaczej niż reklamy kontekstowe. I inaczej się je obsługuje już po sprzedaniu. Pierwsi nabywcy Nexus One narzekali na faktyczny brak wsparcia technicznego ze strony Google. Wyszukiwarkowy gigant nie był w stanie odpowiednio zareagować na problemy z działaniem modułu 3G Nexusa. Klienci zostali zostawieni sami sobie, podczas gdy Google i T-Mobile przerzucały się odpowiedzialnością.

 

Dlaczego nie ma to żadnego znaczenia?

 

Gdyby tylko Google zależało na sukcesie sprzedażowym, firma zorganizowałaby to wszystko zupełnie inaczej. Sądzę jednak, że Nexus One nigdy nie miał być istotnym źródłem dochodu dla Google. Został raczej pomyślany jako wzorzec smartfonu z Androidem. "Do tego macie dążyć" zdaje się mówić Google do swoich partnerów (producentów telefonów), ale zaraz potem dodaje "nie bójcie się, nie zależy nam na tym, żeby zabrać Wam klientów".

 

Michał Młynarczyk