Phone Halo dla zapominalskich

Już w latach osiemdziesiątych Amerykanie zaczęli produkować urządzenia pozwalające na zlokalizowanie zagubionych w mieszkaniu kluczy, czy portfela. Niemal 30 lat później pomysł wrócił - wypakowany współczesną elektroniką.

 

Popularne breloczki, które piszczały, gdy naciskało się guzik "szukania" w breloczku-matce dawno temu odeszły do lamusa. Były za duże i za krótko działały na jednej baterii, często gubiąc się razem z poszukiwaną rzeczą.

 

Firma PhoneHalo po kilku dekadach podchwyciła pomysł, projektując "telefoniczny nimb". Urządzenie wyposażone jest w łączność bluetooth, antenę GPS oraz głośnik. Postanowiono także dodać funkcję aktywnej ochrony. Urządzenie samo powiadamia użytkownika, o tym że zostało zagubione, nie czekając aż właściciel zorientuje się gdy będzie już za późno.

 

Mechanizm działania jest prosty. Urządzenie monitoruje swoje położenie w oparciu o wyznaczony punkt lub inne podobne urządzenia. Jeśli jedno z nich oddali się na zadaną odległość, wszczyna alarm.

 

Nowością, według producenta jest zaangażowanie systemu GPS, który za pośrednictwem specjalnej aplikacji pokazuje położenie zagubionego fantu, oraz portalu Twitter, poprzez który urządzenie informuje znajomych użytkownika i prosi, aby włączyli się do poszukiwań.

 

 

Póki co aplikacja Phone Halo, służąca do obsługi breloczków dostępna jest na Android oraz współpracuje z BlackBerry. Reszta w przygotowaniu. Gadżet kosztuje 60 dolarów.

 

[via Cnet News]

 

Łukasz Cichy