Tajna Służba płaciła złodziejowi-rekordziście

W USA trwa proces Alberta Gonzaleza - cyberprzestępcy, który koordynował włamania do systemu firmy TJX i jest bezpośrednio odpowiedzialny za największą kradzież numerów kart kredytowych w historii. Co ciekawe, właśnie ujawniono, że Gonzalez był doskonale opłacanym współpracownikiem US Secret Service...

 

Oskarżony uważany jest przez prokuraturę za "mózg" przestępczej operacji przeciwko sieci handlowej TJX - kierowana przez niego grupa crackerów kilkakrotnie włamała się do systemu informatycznego firmy i w sumie ukradła numery ok. 130 mln kart płatniczych. Wiadomo, że przestępcy wykorzystali kiepskie zabezpieczenia sieci WiFi w jednym ze sklepów należących do TJX - dzięki temu zdołali wprowadzić do systemu konia trojańskiego i przez kilka miesięcy sukcesywnie wykradali dane kart płatniczych klientów. Informacje te były później odsprzedawane innym przestępcom, którzy wykorzystywali je do okradania internautów.

 

Już od pewnego czasu było wiadomo, że Albert Gonzalez kilka lat temu współpracował z wymiarem sprawiedliwości - ale teraz okazało się, że mężczyzna był w czasie popełniania opisywanego powyżej przestępstwa... informatorem amerykańskiej Tajnej Służby. I to świetnie opłacanym - magazyn Wired ujawnił właśnie, że Gonzalez zarobił w rok ok. 75 tys. USD. Wynagrodzenie to otrzymał przede wszystkim za dostarczanie śledczym informacji o działalności innych grup przestępczych, specjalizujących się w wykradaniu numerów kart płatniczych i skupionych wokół słynnego forum kardingowego Shadowcrew (karding to slangowa nazwa przestępstw związanych z kartami płatniczymi). Gonzalez był przez pewien czas administratorem owego forum.

 

Informacje te wyszły na jaw podczas kończącego się właśnie procesu w sprawie włamania do TJX - Albertowi Gonzalezowi grozi kara od 17 do 25 lat pozbawienia wolności. Może to być jedna z najwyższych kar wymierzonych za podobne przestępstwo w historii. Wyrok w tej sprawie może zapaść pod koniec tygodnia.

 

Daniel Cieślak