USA: Wielkie podglądanie uczniów

Kilka miesięcy temu pisaliśmy o pewnym uczniu z USA, który oskarżył pracowników szkołę o to, że wykorzystując kamerę zamontowaną w jego komputerze podglądali, co dzieje się u niego w domu. Sprawa była bulwersująca, ale przypadek wydawał się odosobniony - do teraz, bo do sądu trafił właśnie wniosek z którego wynika, że pracownicy szkolnego działu IT zarejestrowali tysiące takich zdjęć...

 

Przypomnijmy: o sprawie 15-letniego Blake Robbinsa pisaliśmy w lutym, gdy okazało się, że pracownicy szkoły Harriton High School wykorzystali kamerę zamontowaną w jego Macbooku do podglądania, co działo się w jego domu. Przedstawiciele szkoły tłumaczyli, że incydent był jednorazowy i że doszło do niego właściwie przypadkiem (bo ktoś omyłkowo uznał, że komputer został skradziony i skorzystał z preinstalowanego na notebooku oprogramowania do zdalnej aktywacji kamery). Sprawa wyszła na jaw tylko dlatego, że dyrektor owej placówki podczas rozmowy z uczniem pokazał mu zdjęcia zarejestrowane w domu Blake'a.

 

Warto dodać, że ów komputer został dostarczony chłopcu przez szkołę w ramach jednego z działających w Harriton High School programów edukacyjnych. Na urządzeniu zainstalowane było oprogramowanie, umożliwiające szkolnym administratorom uzyskanie zdalnego dostępu do systemu (i kamery) - ale miało ono być uaktywniane wyłącznie w przypadku kradzieży urządzenia. Wygląda jednak na to, że pracownicy szkoły korzystali z niego również w innych okolicznościach.

 

Rodzicie Robbinsa złożyli w lutym formalny pozew przeciwko szkole - od tej pory sprawa nieco ucichła. Do teraz - bo okazało się właśnie, że ów incydent nie był odosobniony. Z informacji uzyskanych przez prawników rodziny wynika, że pracownicy szkoły wykonali w domu Robbinsów nie kilka, lecz co najmniej kilkaset zdjęć. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że w podobny sposób naruszono prywatność co najmniej kilku innych uczniów Harriton High School.

 

Prawnicy nielegalnie inwigilowanego młodzieńca przedłożyli już sędziemu zajmującemu się tą sprawą kilkaset takich fotografii - sąd natychmiast zdecydował, że powinny one zostać utajnione (wgląd do nich mają jedynie reprezentanci prawni obu stron konfliktu).

 

Warto dodać, że państwo Robbins domagają się od szkoły natychmiastowego zaprzestania podglądania uczniów (ten cel został już osiągnięty - zaraz po nagłośnieniu całej sprawy władze szkoły informowały o wyłączeniu oprogramowania monitorującego) oraz wypłacenia odszkodowania o nieujawnionej na razie wysokości.

 

Daniel Cieślak

Więcej o: