Lasery mają 50 lat

Pierwszy działający laser, oparty na syntetycznym rubinie, został uruchomiony dokładnie pół wieku temu. Jego twórca, Theodore Harold Maiman, dwukrotnie nominowany do Nagrody Nobla, zdobywca wielu laurów świata fizyki i techniki, nie doczekał tego dnia - zmarł trzy lata temu.

 

Trudno wyobrazić sobie współczesny świat bez laserów. Dzisiaj, słysząc ten akronim (Light Amplification by Stimulated Emission of Radiation), nie myślimy o książkach SF, ale o codziennych sprawach, które bez laserów byłyby dużo uboższe. W budownictwie i geodezji mamy laserowe poziomice, w wojskowości dalmierze i systemy celownicze czy naprowadzania pocisków, inżynierowie tną laserami dowolne materiały z wielką precyzją, lekarze laserami operują oczy, usuwają tatuaże, zamykają naczynia krwionośne czy utwardzają plomby, a wszyscy dzięki skupionym wiązkom słuchamy muzyki (CD) czy oglądamy filmy (DVD, BD). Panie Maiman, codziennie oddajemy hołd temu, co oblekł pan w materię. Choćby to była banalna impreza rave.

 

Tomasz Andruszkiewicz