Centra danych pracujące na krowim łajnie

Świat szuka alternatywnych źródeł energii, internetowi i obliczeniowi giganci szukają miejsca dla serwerowni oraz taniego prądu. A gdyby połączyć wysiłki? HP w opublikowanym niedawno raporcie twierdzi, że to się da zrobić z pomocą udomowionych gatunków rodziny Bovidae. Znaczy, krów.

 

Z jednej strony centra obliczeniowe wynoszą się z dużych miast - tereny w nich nie tanieją, a coraz szersze kanały komunikacyjne sprawiają, że węzły internetu wcale nie muszą pokrywać się z najludniejszymi obszarami. Z drugiej strony farmerzy hodujący duże stada bydła nie bardzo mają co robić z nawozem, z którego da się odzyskać wiele metanu - produktu ubocznego procesów trawiennych przeżuwaczy.

 

Pomysł używania nawozu do produkcji biogazu i opalania nim minielektrowni nie jest nowy. Problem tylko w tym, że technologia nie jest tania i w skali pojedynczego hodowcy właściwie się nie kalkuluje, szczególnie że nadwyżkę prądu nie zużytą w gospodarstwie trzeba byłoby gdzieś wysyłać, co jest kosztowne. Z obliczeń HP wynika, że jednomegawatowe centrum danych (takie do obsługi jednego banku) mogłoby działać dzięki wydalinom 10 tysięcy krów - wynajęcie kawałka terenu firmie technologicznej i sprzedawanie jej prądu zwróciłoby inwestycję w minielektrownię w przeciągu dwóch lat.

 

[via New York Times]

 

Tomasz Andruszkiewicz

Więcej o: