Najlepszy (i najdroższy) FPS świata

Armia Stanów Zjednoczonych inwestuje coraz więcej pieniędzy w rozwój gier komputerowych do szkolenia żołnierzy. Jednak stosowane do tej pory symulatory to albo klasyczne gry komputerowe, albo symulatory wykorzystujące duże ekrany, na których wyświetlane są cele. Wprawdzie jest coś uroczego w gigantycznym LAN party na kilka plutonów, ale skuteczność szkoleniowa takiego rozwiązania jest ograniczona. Stąd inwestycja w nowe, lepsze rozwiązania - takie jak symulator oparty o rzeczywistość wirtualną. Firma Cubic ogłosiła kilka dni temu podpisanie kontraktu na dostarczenie Gwardii Narodowej Florydy 27 zestawów COMBATREDI oraz 4 symulatorów pojazdów Warrior Skills Trainer, za skromną kwotę 4,8 miliona dolarów.

 

Symulator COMBATREDI to nowocześniejsza wersja hełmów VR, w których dawno temu można było sobie zagrać w Dooma czy inne FPS. Składa się z zamontowanego na hełmie żołnierza wyświetlacza OLED, zapewniającego pole widzenia 60 na 45 stopni, słuchawek z mikrofonem oraz bezprzewodowego symulatora karabinu, wymagającego wymiany magazynków i zmiany trybu ognia. Do tego wszystkiego podłączone jest serce systemu, czyli przenoszony na plecach komputer taktyczny REDITAC, z procesorem Intel Core 2 Duo, 2 GB pamięci DDR2 i dyskiem twardym SSD. Wbudowane w mundur czujniki wykrywają, czy żołnierz stoi, klęczy, czy leży, co zmienia punkt widzenia pokazywany przez okulary VR. Łączność jest oczywiście bezprzewodowa, aby umożliwić swobodne poruszanie się w symulowanym środowisku. Natomiast sama gra, w jakiej porusza się szkolony oddział to Virtual Battlespace 2, czyli bardziej realistyczna (i droższa) wersja gry ArmA stworzonej przez Bohemia Interactive Australia.

 

Technologia wygląda iście imponująco, tylko ta cena... VR raczej nieprędko zastąpi konsole i pecety w mieszkaniu przeciętnego gracza.

 

[via Wired]

 

Leszek Karlik