To nie są kondensatory, których szukacie

Dell ukrywał przed klientami fakt, że wiele z kondensatorów wykorzystywanych w płytach głównych jego komputerów była tykającymi bombami zegarowymi.

 

Duże partie kondensatorów przez japońską korporację Nichicon wyprodukowanych w latach dwutysięcznych po jakimś czasie wylewała. Przyczyną problemu było niekompetentne szpiegostwo przemysłowe - Tajwański producent elektrolitu zakupił ukradzioną recepturę na elektrolit do kondensatorów, która nie zawierała pewnych niezbędnych dodatków zapobiegających wydzielaniu się wodoru, który doprowadzał do pęknięcia kondensatora.

 

Dell nie był jedyną dużą firmą elektroniczną kupującą kondensatory od Nichicon, ale wygląda na to, że zakupił ich dużo więcej niż Apple czy Hewlett-Packard. Dokumenty ujawnione w prowadzonym przeciwko Dellowi postępowaniu cywilnym pokazują, że co najmniej 11,8 milionów komputerów sprzedanych przez Della od maja 2003 do lipca 2005 miało wadliwe podzespoły. Były to głównie desktopy OptiPlex, sprzedawane klientom korporacyjnym i organizacjom rządowym.

 

Wewnętrzne badanie Della pokazało, że przez pierwsze trzy lata użytkowania prawdopodobieństwo wystąpienia problemów w komputerze z wadliwymi kondensatorami wynosi 97 procent. Problem był tak duży, że Dell nie miał wystarczająco sprawnych płyt głównych aby wymieniać klientom komputery działające. Reakcja Della? Wewnętrzne instrukcje dla personelu sprzedaży wymagały, aby pracownicy Della nie informowali klientów o problemie, a w razie pytań podkreślali, że nie ma pewności co do awarii komputera. Kiedy komputery wydziału matematyki jednego z uniwersytetów przestały działać, użytkownicy dowiedzieli się, że przeciążyli je dając im do rozwiązania zbyt trudne problemy matematyczne. Nawet kancelaria prawna broniąca Della przed zarzutami klientów miała problem ze zorganizowaniem wymiany 1000 wadliwych komputerów, jakie zakupiła od swojego klienta...

 

[via IEEE Spectrum]

 

Leszek Karlik

Więcej o: