Google eksperymentuje z wyszukiwaniem lokalnym

Google często wybiera ograniczoną liczbę użytkowników i "testuje na nich" nowe rozwiązania. Tym razem chodzi o wyniki wyszukiwania lokalnego oraz zmianę położenia linków w obszarze sponsorowanym i organicznym.

 

Obecnie wyszukując usługodawcę w swojej okolicy (np. dentysta / pizza / basen, Warszawa), otrzymywaliśmy na samej górze wyników wyszukiwania mapę z zaznaczonymi lokalizacjami, a poniżej pozostałe linki. Na blogu Blumentals jednak czytamy, że niektórzy użytkownicy donoszą, że zauważyli u siebie znaczne zmiany - mapa pojawia się po prawej stronie, spychając w dół linki sponsorowane. Ma ona do tego przesuwać się w miarę, jak użytkownik przewija treść strony. Wyraźnie wyeksponowano także recenzje danych lokali oraz Google Places.

Nie wiadomo kiedy i czy w ogóle nowy sposób wyszukiwania lokalnego zostanie wprowadzony w życie. Jednak zmiany które zauważają niektórzy użytkownicy nie są jedynie natury kosmetycznej.

Samo przeniesienie Map do obszaru, w którym wyświetlane są linki sponsorowane prawdopodobnie sprawi, że będziemy zwracali dużo większą uwagę na znajdujące się tam reklamy. Ja już odruchowo ignoruję wszystkie wyniki wyszukiwania, które nie znajdują się w obszarze organicznym (są "właściwym", nie opłaconym wynikiem wyszukiwania). Wiem doskonale, że żółty obszar to linki sponsorowane i nawet ich nie zauważam. Może umieszczając Mapy w miejscu AdWords i sprawiając, że będą się "poruszały" w miarę przewijania strony Google chce nas przyzwyczaić, że prawa kolumna także warta jest zainteresowania. Kliknięcia w link.

Google już w lutym rozpoczął eksperymenty z wyszukiwaniem lokalnym - wówczas zaczął mieszać linki sponsorowane z organicznymi. Drobne zmiany, które obserwują niektóre osoby są (oczywiście) przyjazne użytkownikom - mapa w każdej chwili dostępna, nie trzeba jej szukać, powracać do poprzedniej strony. A jednocześnie niektóre ruchy koncernu z Mountain View sugerują, że szuka dodatkowych źródeł dochodu. Ciekawe, jak podejdą do tego regulatorzy rynku (na przykład amerykańska Federalna Komisja Handlu), którzy mają sprawować kontrolę nad tym, by treści sponsorowane były wyraźnie oddzielone od organicznych. Co w tym przypadku staje się nieco rozmyte.

Joanna Sosnowska

Więcej o: